Bogoczłowieczeństwo i człekobóstwo w myśli Mikołaja Bierdiajewa

Moderator: Redaktorzy

Awatar użytkownika
Chrupek
Sułtanka
Sułtanka
Posty: 278
Rejestracja: 12 sty 2016, 20:31
Lokalizacja: Zainteresowania: historia idei, filozofia polityczna, teologia, socjologia, gender/queer studies
Podziękował: 24 razy
Podziękowano: 114 razy

Bogoczłowieczeństwo i człekobóstwo w myśli Mikołaja Bierdiajewa

Postautor: Chrupek » 13 gru 2018, 22:23

Filozofia rosyjska - Uniwersytet Zielonogórski

Marcin Cielecki
Najważniejsze pytanie, najważniejsza odpowiedź.
Bogoczłowieczeństwo i człekobóstwo w myśli Mikołaja Bierdiajewa



Czytaniu Mikołaja Bierdiajewa (1874-1948) nie ma końca. Ta myśl, biały płomień, powraca. Zagnieździł się. Chyba na dobre i chyba nie ja jeden wciąż pochylam się nad zapisanym światopoglądem rosyjskiego myśliciela, skoro od kilku lat tłumaczenia Bierdiajewa pojawiają się coraz liczniej. Z myśliciela zakazanego, znanego bardziej we Francji niż w rodzinnej Rosji, nagle zyskuje miano mistrza dopiero co odkrytego. Nie omija to również Polski,
gdzie coraz częściej sięgają po pisma Bierdiajewa intelektualiści, artyści, wszystkie te niespokojne duchy, które pragną fascynującej rozmowy, duchowej przyjaźni.

Nie jest łatwo zmierzyć się z myślą Bierdiajewa, autora 43 książek i 440 artykułów. Nie do wszystkich mamy dostęp, nie wszystkie jesteśmy w stanie ogarnąć. Niegdyś filozofa poznawało się po odpowiedziach na najważniejsze pytania: Kim jest Bóg? Kim jest człowiek? Stawiając najważniejsze pytanie zostaniemy zderzeni z najważniejszą odpowiedzią.

Zarówno Bóg, jak i człowiek, są dla Bierdiajewa tajemnicą. Obie dane w tej łamigłówce wiążą się ze sobą tak bardzo, że niemożliwym jest oddzielenie ich od siebie. W nieco chaotycznym stylu myśliciel stwierdza, że „ostateczna tajemnica ukryta jest w tym, że tajemnica Boga i tajemnica człowieka jest jedną tajemnicą, że w Bogu chroniona jest tajemnica człowieka i w człowieku tajemnica Boga (…) Zrozumieć do końca człowieka znaczy zrozumieć Boga.
Zrozumieć do końca Boga znaczy zrozumieć człowieka”. A tego uczynić nie jesteśmy w stanie.

Bogoczłowieczeństwo

Przez termin ten określa się wzajemny stosunek elementu boskiego i ludzkiego. W Jezusie Chrystusie zawarte są dwie natury – boska i ludzka (Bóg i człowiek) – które zachowują własną odrębność „bez zmieszania, bez zmiany, bez rozdzielania i rozłączenia. Nigdy nie zanikły różnice natur przez ich zjednoczenie, ale została zachowana właściwość obu, tworzących jedną osobę i jedną hipostazę”, jak głosi Sobór w Chalcedonie. Chrystus-Bogoczłowiek jest niepodzielną jednością. Bóg nie przestaje być Bogiem, a człowiek człowiekiem, lecz pozostając w zjednoczeniu osobowym (w Osobie Syna Bożego) natura ludzka osiąga dostępny jej poziom przebóstwienia (deifikacji). Bogoczłowieczeństwo ma swoje podstawy w stworzeniu człowieka na obraz i podobieństwo Boga (Rdz 1, 26-28). Zawarte jest ono we wpisanym w człowieka obrazie Bożym jako odwiecznym przeznaczeniu istoty ludzkiej do przebóstwienia i życia „dwunaturowego” - życia Bożego (przez uczestnictwo w Bogu) i stworzonego (zgodnego ze stworzoną naturą człowieka) – które w rzeczywistości stanowi jedno, niepodzielne życie. Zrozumienie powyższego zdania przyprawia o zawrót głowy.

Ideę Bogoczłowieczeństwa spopularyzował i rozwinął Włodzimierz Sołowjow, jednak niemal każdy teolog prawosławny interpretował ją w sposób sobie właściwy. Dla S. Bułgakowa Bogoczłowieczeństwo jest odwieczne jako idealny prototyp człowieka w Bogu i obraz Boga w człowieku. Dla P. Evdokimova jest to obraz analogii: przebóstwieniu człowieka odpowiada człowieczeństwo Boga.

Bierdiajew określał siebie jako humanistę religijnego. Rozumiał przez to m. in. wiarę w człowieczeństwo Boga. Dwie wojny światowe odcisnęły piętno na poglądach Rosjanina. Jego postrzeganie człowieka było bardzo realistyczne. Wiedział, że człowiek może być uosobieniem cnót, jak również nieludzkiego okrucieństwa. Dlatego cały zbiór wartości, jaki rozumiemy pod pojęciem człowieczeństwa, jest właściwy jedynie Bogu. Litość, współczucie, opiekuńczość, przebaczenie są podstawowym atrybutem Stwórcy. Człowiek jest zakorzeniony w Bogu, a Bóg w człowieku. Na tym właśnie polega, według Bierdiajewa, idea Bogoczłowieczeństwa: „Jest to tajemnica podwójnych narodzin, zrodzenia Boga w człowieku i zrodzenia człowieka w Bogu”. Temat „narodzin w Bogu” został zaczerpnięty przez rosyjskiego filozofa z mistyki niemieckiej, zwłaszcza nadreńskiej szkoły. Podobne zagadnienia odnajdziemy w pismach Mistrza Eckharta, jak również Anioła Ślązaka, których Bierdiajew wysoko cenił. Rosjanin był zdania, że nie tylko człowiek nie może żyć bez Boga, ale również Bóg nie może żyć bez człowieka. Łączącą ich więź to głęboka, niewyrażalna miłość, potrzeba bycia kochającego z kochanym. W tych
poglądach Bóg i człowiek są dla siebie partnerami, którzy nawzajem warunkują swoje istnienie. Bóg samotny, pozbawiony człowieka, Bóg-samotna monada, jest dla Bierdiajewa absurdalny.

Miłość polega przecież na byciu dla kogoś, darowaniu się „drugiemu”. Jedynie człowiek może odpowiedzieć na wezwanie miłości i sam kochać. Bóg nie stworzył człowieka wyłącznie dla swojej chwały, gdyż w ten sposób czyniłby z niego jedynie środek dla podkreślenia swojej mocy. Człowiek został stworzony jako cel sam w sobie. Jak stwierdza Bierdiajew: „Bóg-osoba nie chce człowieka, nad którym panuje i który zobowiązany jest Go sławić. Pragnie człowieka-osoby, który odpowiada na jego wezwanie i z którym możliwe jest obcowanie w miłości”. Z powyższych poglądów wyłania się obraz dwóch partnerów – Boga i osoby ludzkiej – którzy nawzajem siebie potrzebują. Człowiek jest sobą, gdy otwiera się na rzeczywistość transcendentalną. Z tego stanowiska Bierdiajew wyprowadza radykalną konsekwencję: podobnie Bóg realizuje siebie, gdy pozostaje w zjednoczeniu z człowiekiem.

Wzajemna więź usuwa strach, bo miłość nie zna lęku (por. 1 J 4, 18). Postawa trwogi wobec Boga jest dla Bierdiajewa nie do przyjęcia, ponieważ Stwórca i człowiek pozostają w głębokiej zażyłości, choć na poziomie uczuciowym może być to niedostrzegalne. Rosjanin uważał więc, że „Strach człowieka przed Bogiem jest strachem przed samym sobą, przed odsłaniającą się w nim otchłanią niebytu”. Bóg jest rzeczywistością dynamiczną, nie ma nic wspólnego z uspokajającym formalizmem. Aby wyjść ku Niemu, potrzebna jest odwaga.

Ponieważ Bóg i osoba ludzka pozostają w głębokiej, mistycznej więzi, dlatego „człowiek czeka na zrodzenie się w nim Boga. Bóg czeka na zrodzenie się w Nim człowieka.(…) Niezwykle odważna jest myśl, że Bóg potrzebuje człowieka, odpowiedzi człowieka, twórczości człowieka”. Narodzenie się Boga w człowieku wiąże się z procesem przebóstwienia. Jest to podstawa antropologii prawosławnej, która zamyka się w złotej maksymie patrystyki: „Bóg stał
się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem”. Pisma wschodnich Ojców Kościoła podkreślają bliskość Boga i człowieka określając ją jako pokrewieństwo („Między Bogiem a człowiekiem istnieje najbliższe pokrewieństwo”) lub nakaz („Człowiek jest to stworzenie, które otrzymało nakaz stania się bogiem”). Przebóstwienie jest przeciwieństwem samoubóstwienia, które stało się źródłem zła. Człowiek ma stać się „małym Bogiem”, co oznacza życie zjednoczone z Bogiem, nie zaś uznanie siebie za osobę absolutną. Jedynie w bliskości Boga jest możliwe rzeczywiste spotkanie dwóch natur.

Pytając o Adama

Bierdiajew uważa Bogoczłowieczeństwo za podstawę człowieczeństwa w ogóle, a więc jedyną możliwość zrealizowania się człowieka. Jest to konsekwencja wzajemnej relacji między Bogiem i osobą ludzką. W większości poglądów antropologicznych przeważa albo monizm, albo dualizm. W pierwszej postawie natura ludzka zostaje wchłonięta w boską, tak, że pozostaje jedynie ona sama. W dualizmie z kolei Bóg i człowiek są rozdzieleni, niemal obcy sobie. Rosjanin krytykował te poglądy i postulował za trzecim wyjściem: zjednoczeniem, które nie zniszczyłoby człowieka, lecz umocniło go utwierdzając w powołaniu do boskiego życia. Takie rozwiązanie wyklucza poniżanie człowieka, jakim jest akcentowanie jedynie jego grzeszności do
tego stopnia, że staje się on istotą nędzną, niegodną Boga. Według Bierdiajewa, jedynie Bogoczłowieczeństwo stanowi równowagę między monizmem i dualizmem i prezentuje integralny obraz człowieka jako osoby, która nieustannie potrzebuje Boga i tylko w Nim odnajduje potwierdzenie własnego istnienia.

W tym miejscu nieodzowne będzie krótkie przedstawienie poglądów Bierdiajewa na zagadnienie grzechu w życiu człowieka. Filozofowi nie została oszczędzona gorzka prawda o osobie ludzkiej, która jest zdolna tak samo do aktów pełnych dobroci, jak również pełnych okrucieństwa. Mimo tej prawdy, iż człowiek może być nieludzki, rosyjski myśliciel głosił jego godność przed obliczem Boga. Bierdiajew niejednokrotnie krytykował religię chrześcijańską,
która jego zdaniem, była zbyt zinstytucjonalizowana i niedostatecznie mówiła o wielkości istoty ludzkiej. Chrześcijaństwo nie pojęło do końca człowieka, dlatego że zbyt wielki nacisk kładziono na jego grzeszność. Doprowadziło to do wpojenia człowiekowi niemalże chorobliwego strachu przed Bogiem. Myśliciel w pełni akceptował bojaźń wobec Boga, rozumianą jako należyty szacunek, nie zgadzał się jednak z pomniejszaniem godności człowieka
i pozostawiania go przez religię w atmosferze niepewności oraz strachu. Lękliwe drżenie o swoją duszę niweczy obraz Boży w człowieku. Człowiek w strachu przed swym Stwórcą gotów jest zrzec się swej godności Bożego partnera, byleby tylko zachować życie. „Kto żyje w wiecznym przerażaniu z powodu własnych grzechów, ten jest bezsilny, aby cokolwiek w świecie tym uczynić”. Człowieka powinna cechować odwaga przed Bogiem, która dla Bierdiajewa nie jest pychą, lecz właściwą cnotą religijną.

Podwójne narodziny Boga w człowieku i człowieka w Bogu sprawiają, że Bóg zostaje uczłowieczony, a człowiek przebóstwiony. W Bogu istnieje człowieczeństwo, zaś w człowieku boskość. Człowieczeństwo Boga jest odpowiednikiem boskości człowieka. Osoba ludzka została stworzona jako uczestnik natury boskiej, Bóg we wcieleniu uczestniczy w naturze ludzkiej. Tą podwójną prawdę wynikającą z wcielenia Syna Bożego Bierdiajew uważa za istotną dla prawdziwego chrześcijaństwa.

Na marginesie należy zaznaczyć, iż niekiedy w pismach Bierdiajewa Bogoczłowieczeństwo nie dotyczy tylko jednostki i Boga, lecz staje się utopijną (właściwą?) formą ustroju społecznego. Bogoczłowieczeństwo powinna przejąć cała ludzkość tak, aby zapanowała bogoludzkość. „Ludzkości, która przyjmie w siebie Chrystusa, bogoludzkości, w perspektywie nie potrzebna będzie władza ludzka, albowiem będzie ona absolutnie pokorna wobec władzy Bożej, albowiem dla niej Chrystus – to Król i Arcykapłan”.

Ta piękna mistyczna wizja Bierdiajewa zakłada jednak niebezpieczeństwo. Bóg koniecznie potrzebuje człowieka, aby mógł istnieć. Istota przez Niego stworzona staje się gwarantem jego własnego „być albo nie być”. Musimy jednak pamiętać, że pozostajemy na obszarze doświadczenia mistycznego, gdzie ludzki język pozostaje niestety niewyrażalny. Zdawał sobie z tego sprawę sam Bierdiajew, gdy pisał o Bogoczłowieczeństwie, że można myśleć o nim „wyłącznie symbolicznie i jedynie przez myślenie symboliczne można zbliżyć się do Tajemnicy”. Filozof w myśl słów Anioła Ślązaka – „Kochający (Bóg) nie może istnieć bez kochanego (człowieka)” – czyni z człowieka warunek istnienia Boga. Zostaje w ten sposób zamknięte pewne koło: podobnie jak człowiek nie może istnieć (być sobą) bez Boga, tak również Bóg potrzebuje człowieka do swej realizacji. Wydaje się, że można uniknąć pozbawienia Boga
wszechmocy – takim jawi się Stwórca, gdy potrzebuje swego stworzenia, aby być – jeśli przesunie się akcent z „przymusu” na bezwarunkowość: Bóg nie potrzebuje człowieka, ale chce, sam z siebie, w sposób całkowicie wolny, do wejścia w miłosną komunię.

Człekobóstwo

Niemal wszystko, każdy ma swoje szydercze odbicie, przedrzeźniający cień, co wlecze się za nami. Bogoczłowieczeństwo może wynaturzyć się: człowiek może porwać się na detronizację Boga i chcieć zająć jego miejsce. Najlepiej wyjaśnia to jeden z najsłynniejszych dialogów w „Biesach”, rozmowa Kiriłłowa ze Stawroginem:

„- Przyjdzie, a imię jego będzie Człowiek-bóg”.
- Bóg-człowiek?
- Nie. Człowiek-bóg, w tym różnica”

Człekobóstwo jest odwrotnością Bogoczłowieczeństwa. Osoba ludzka nie jednoczy się z Bogiem, lecz detronizuje Go i zajmuje Jego miejsce. Człowiek przypisuje sobie atrybuty absolutne i uważa siebie za właściwego boga. Bierdiajew definiuje człekobóstwo jako bogoodstępstwo. Dlatego iż Bóg i człowiek są dla siebie nierozłącznymi partnerami, autodeifikacja osoby ludzkiej zawiera w sobie tragiczne konsekwencje antropologiczne. Problem
zajęcia przez człowieka miejsca należnego Bogu ma swój początek w biblijnej relacji o grzechu pierworodnym. Szatan kusi pierwszych ludzi obietnicą, że tak jak Bóg będą znali dobro i zło (por. Rdz 3, 5).

Nie bez przyczyny zagadnienie człekobóstwa pojawia się w tych pismach Bierdiajewa, które powstały w czasie lub bezpośrednio po rewolucji bolszewickiej w Rosji. Jednym z jej haseł była ateizacja społeczeństwa. Filozof, który uważał Boga za jedyne źródło człowieczeństwa, był zdania, że zgoda na stanowisko „człowieka bez Boga i przeciw Bogu oraz negacja obrazu i podobieństwa bożego w człowieku prowadzi zawsze do negacji i upadku samego człowieka”. Degradacja człowieka pociąga za sobą wygnanie Boga. Bierdiajew patrząc na dokonujące się w jego kraju zmiany doszedł do wniosku, iż tam, gdzie nie uznaje się Boga nie będzie również miejsca dla człowieka. Tragiczny rozwój wypadków w Rosji potwierdził tę opinię.

Człekobóstwa nie należy rozumieć tylko w kategorii sprzeciwiania się Bogu. Człowiek jest istotą wierzącą, a to, według J. Tischnera, oznacza, że walczy ona o siebie, swoją miłość, bliźniego, a także o Boga. Dodajmy tu, że walczy nieraz z samym Bogiem o Boga prawdziwego. Pismo Święte zawiera liczne obrazy tego egzystencjalnego wymiaru człowieka (np. Rdz 32, 25-33, Iz 1, 18). Człekobóstwo nie jest więc sporem z Bogiem, ale próbą wygnania
Go z życia człowieka i tego świata. Jest to działanie satanistyczne, ponieważ „Przeciw Bogu-Człowiekowi podnosi się nie człowiek z neutralnego i pośredniego królestwa, ale człowiek-Bóg, człowiek, który zajął miejsce Boga. I ukazują się dwa przeciwne bieguny bytu i niebytu”. Człowiek pozbawiony Boga jest samotny, pozostawiony sobie samemu. Bez Tego, który jest ostoją jego bytu, człowiek staje się absurdalny, bezsilny, zaś cały świat pozbawiony sensu. Osoba ludzka, która w Stworzycielu odnajduje swoje ostateczne potwierdzenie, wydaje się w tej opcji karykaturalna. Uznając siebie za najwyższe dobro i omegalne (finalne) spełnienie, człowiek dąży do autokreacji, czyli stworzenia siebie samego.

Bierdiajew sprzeciwia się samodeifikacji człowieka. Filozof jest zdania, że osoba ludzka ma „seraficką naturę”, co oznacza jej powołanie do głębokiej, irracjonalnej i tajemniczej więzi ze swym Stworzycielem. Człekobóstwo, człowiek-bóg jest zaprzeczeniem nie tylko Boga, ale również samego człowieka.

Jednym z ulubionych zdań Bierdiajewa, które doskonale podsumowuje miejsce Boga w antropologii tego myśliciela, jest to powtórzone za św. Augustynem: „Bóg jest bardziej wewnątrz mnie niż to, co we mnie najbardziej osobiste”. Człowiek jest dla Bierdiajewa istotą o niezwykłej godności, którą zawdzięcza swemu Stwórcy. Bóg jest potwierdzeniem, iż człowiek nie jest bytem przypadkowym. Przeciwnie – jest on nierozłącznym partnerem Boga, do tego stopnia, że jeden nie jest zrealizowany bez drugiego. Nakłada to na istotę ludzką obowiązek ciągłej aktywności, dynamicznego poszukiwania i odnajdywania swego Umiłowanego. Terminy, takie jak osoba i Bogoczłowieczeństwo, którymi Bierdiajew próbował przybliżyć godność oraz
bliskość człowieka Bogu (i odwrotnie), choć nie do końca precyzyjne, pozwalają uzyskać obraz, że człowiek jest włączony w życie Boga tak, jak Bóg w życie człowieka.
Obrazek
danut
VIP
VIP
Posty: 279
Rejestracja: 26 sty 2016, 18:12
Podziękował: 294 razy
Podziękowano: 162 razy

Re: Bogoczłowieczeństwo i człekobóstwo w myśli Mikołaja Bierdiajewa

Postautor: danut » 13 gru 2018, 23:48

Piękne przedstawienie różnicy pojmowania, różnicy przyjęcia Boga i współtworzenia z Bogiem , pojmowania miłości i człowieczeństwa z sprzeciwem i próbą stania się odrębną jednostką taką samą jak Bóg, lub równą Bogu. I to jest największy i pierworodny grzech ludzkości.

Wróć do „Chrześcijaństwo”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości