Godność ciała ludzkiego według Tertuliana

Moderator: Redaktorzy

Awatar użytkownika
Chrupek
Sułtanka
Sułtanka
Posty: 269
Rejestracja: 12 sty 2016, 20:31
Lokalizacja: Gdynia, Prusy Królewskie
Podziękował: 23 razy
Podziękowano: 107 razy

Godność ciała ludzkiego według Tertuliana

Postautor: Chrupek » 26 sie 2018, 16:55

VOX PATRUM 35 (2015) t. 63
Ks. Waldemar TUREK*

GODNOŚĆ CIAŁA LUDZKIEGO WEDŁUG TERTULIANA
Analiza komentarzy do tekstów Rdz 1, 26-27; 2, 8; 1Kor 3, 16



Wyraźny rozdział między duszą i ciałem oraz deprecjacja tego ostatniego należały do powszechnych tendencji w wielu środowiskach filozoficznych starożytności. Bardzo były rozpowszechnione wówczas przekonania, wynikające głównie z tradycji platońskiej, wedle których ciało jest więzieniem duszy, a ona stanowi jedyny element w osobie ludzkiej zbliżony do bóstwa i z tego powodu odgrywający w człowieku szczególną rolę. Kryła się za tym z jednej strony koncepcja Boga wykluczającego ciało ze zbawienia i zmartwychwstania, z drugiej zaś poglądy, wedle których ciało ludzkie stanowi ten element człowieka, który jest najmocniej związany ze złą materią i jej twórcą. Zrozumiałe jest, że w takim kontekście doktryna chrześcijańska o godności ciała ludzkiego i jego zmartwychwstaniu nie była do przyjęcia ani przez pogan, ani przez gnostyków, którzy zdecydowanie opowiadali się za zbawieniem zarezerwowanym wyłącznie dla ducha. Co więcej, ciału zarzucano często związek z demiurgiem, jak to zauważa się choćby w doktrynie proponowanej przez Marcjona, głoszącej niemal pogardę dla fizycznego komponentu człowieka, całkowicie obcego Bogu i, z tego powodu, nie mającego udziału w zbawieniu.

Kto w takim kontekście filozoficzno-teologicznym podejmował się bronić godności ciała ludzkiego, jego pochodzenia i przeznaczenia, musiał odznaczać
się wszechstronnym przygotowaniem teoretycznym. Takim autorem był niewątpliwie Tertulian , który poświęcił temu zagadnieniu wiele fragmentów swoich dzieł, zwłaszcza obszerną część De resurrectione mortuorum (głównie rozdziały od 4 do 10) i Adversus Marcionem. Podkreślając niespójność idei przeciwników godności i zmartwychwstania ciała, ukazywał – przed przystąpieniem do teoretycznych rozważań – jak codzienne życie, zwłaszcza prześladowania wymierzone przeciwko chrześcijanom i tortury, jakim są poddawani, ukazują nie tylko szlachetność, ale też zasługi ciała ludzkiego. Tertulian broni ciała (caro) jednak przede wszystkim na płaszczyźnie teologicznej, opierając się na znanych i cytowanych, choć różnie interpretowanych, tekstach biblijnych, zwłaszcza na Rdz 1, 26-27; 2, 8; 1Kor 3, 16. Pisarz, jako wytrawny retor, podawał i uzasadniał swoje idee w sposób uporządkowany i wielopłaszczyznowy.

W niniejszym studium zamierzam poddać analizie, najpierw filologicznej, a następnie doktrynalnej, wybrane teksty Tertuliana, które ukazują, głównie
w oparciu o wspomniane już fragmenty biblijne, godność ciała ludzkiego. Zwrócę zatem najpierw szczególną uwagę na takie terminy jak: ciało, godność,
stworzenie, obraz, podobieństwo, wcielenie, wolność i zbawienie; podam następnie kontekst ich użycia i sposób, w jaki zostają one wykorzystane
przez pisarza w wyjaśnieniach doktrynalnych w odniesieniu do interesującego nas tematu.

1. Godność ciała ludzkiego stworzonego bezpośrednio przez Boga. Tertulian podaje najpierw pewne stwierdzenia o charakterze ogólnym, dotyczące stworzenia człowieka i, w sposób szczególny, ciała:

„Wszystko zostało stworzone słowem Boga, a bez niego zaś nic. Także ciało
zostało stworzone słowem Boga, ale ze względu na zasadę, aby nic nie powstało
bez słowa – wcześniej bowiem powiedział: «Uczyńmy człowieka»
(Rdz 1, 26) – zostało nawet stworzone ręką dla wywyższenia, aby nie było
porównywalne ze światem: «I stworzył», mówi Pismo, «Bóg człowieka»
(Rdz 1, 27). Istnieje z pewnością powód wielkiej różnicy, czyli stan rzeczy.
To bowiem, co zostało stworzone, było mniejsze niż ten, dla którego zostało
stworzone; w rzeczywistości było stworzone dla człowieka, któremu zostało
wnet poddane przez Boga. Słusznie zatem świat jako sługa został stworzony
z polecenia i mocą, i samą potęgą słowa, człowiek zaś, przeciwnie, jako jego
pan, przez samego Boga został stworzony, aby mógł być panem, jako stworzony
przez samego Pana”.

Wychodząc ze stwierdzenia, wedle którego wszystko zostało stworzone słowem Boga, Tertulian wnioskuje, że pod terminem „wszystko” (omnia) należy oczywiście rozumieć także człowieka. Szybko jednak dodaje, że jest znacząca różnica w sposobie stworzenia świata i człowieka. Świat został stworzony mocą rozkazu i samą potęgą słowa, natomiast człowiek został stworzony bezpośrednio przez Boga; ciało zostało uformowane przez Jego rękę, aby – jak argumentuje – „nie było porównywalne ze światem” (ne universitati compararetur). Stąd wniosek, że ciało pochodzi bezpośrednio od Boga, natomiast świat, można powiedzieć, pochodzi od Jego słowa. Działo się tak dlatego, ponieważ – według zamiaru Bożego – świat ma być sługą dla człowieka, a człowiek ma być dla niego panem. Jeszcze innymi słowy: to co zostało stworzone (świat), jest mniejsze od tego, dla którego zostało stworzone (człowiek).

Tertulian widzi w tym kontekście potrzebę wprowadzenia pewnych wyjaśnień natury terminologicznej:

„Pamiętaj zatem, że słowo «człowiek» oznacza w sensie ścisłym «ciało»,
ponieważ «ciało» otrzymało najpierw nazwę «człowiek»: «Bóg ulepił człowieka
z prochu» – jest już człowiekiem, co było jeszcze prochem – «i tchnął
w jego nozdrza tchnienie życia, i stał się człowiek» – to jest proch – «duszą
żyjącą, i umieścił Bóg człowieka, którego stworzył, w raju» (Rdz 2, 7-8).
Najpierw zatem «człowiek» wskazywał na obraz, potem zaś na całego człowieka.
To chciałbym podkreślić, abyś wiedział, że cokolwiek w ogóle człowiekowi
przez Boga zostało przeznaczone i obiecane, nie tylko samej duszy,
ale i ciału się należy, jeśli nie z racji na wspólne pochodzenie, z pewnością
z powodu przywileju nazwy”.

Rozważając tekst Tertuliana ad litteram, należałoby stwierdzić, że rzeczownik homo wskazuje na caro, czyli na substancję, z której Bóg uczynił następnie człowieka, ale w której nie było jeszcze tchnienia życia. Człowiekiem Tertulian nazywa w tym tekście już sam proch z ziemi, który został następnie ożywiony i do którego, w tej sytuacji, ponownie odnosi ten sam termin homo.

Zaskakuje trochę ten sposób egzegezy tekstu Księgi Rodzaju 2, 7-8, przedstawiony przez Tertuliana; można pytać, dlaczego akurat tutaj mamy do czynienia z przesadną interpretacją opisu stworzenia człowieka, nie dającą się przyjąć z teologicznego punktu widzenia.

Usprawiedliwieniem pisarza może być jedynie charakter polemiczny wywodu, na co wskazywałaby podobna interpretacja, przedstawiona, w sposób
jeszcze bardziej wyraźny, w Adversus Marcionem:

„A czymże innym jest człowiek jak nie ciałem, jeżeli materia cielesna a nie
duchowa otrzymała od Stwórcy imię człowieka? Pismo mówi: «Wtedy to Pan
Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi» (Rdz 2, 7), nie duszę; dusza bowiem
pochodzi od tchnienia: «I stał się człowiek istotą żywą» (Rdz 2, 7). Kto?
Oczywiście ten z mułu. «I umieścił Bóg człowieka w raju» (Rdz 2, 8 ); tego,
którego ulepił, a nie tego, w którego tchnął; ciało nie duszę”.

W swojej dyskusji z Marcjonem Tertulian wyjaśnia dokładnie fragmenty Księgi Rodzaju w tym celu, aby ukazać, że termin homo był najpierw dany prochowi ukształtowanemu, owemu figmentum, a następnie był stosowany w odniesieniu do całej ludzkiej istoty, kiedy Boże tchnienie ożywiło ów proch. Homo wskazuje zatem na ciało albo przede wszystkim na nie, aby można było odróżnić ciało i duszę w zespole psychofizycznym, jakim jest byt ludzki . Bóg bowiem realizuje swój zamysł i umiejscawia duszę w odpowiednim schronieniu, czyli w ciele, tak że dwa komponenty, które tworzą człowieka, są postrzegane jako jedność. W takim układzie to, co człowiek wykonuje, dzieje się za pośrednictwem ciała; ono nie jest jednak sługą duszy, jak niektórzy uważają, ale współwykonawcą czynności i współdziedzicem, gdy chodzi o obietnice Boże.

2. Godność ciała ludzkiego stworzonego na wzór Chrystusa. Szczególna troska, jaką Bóg ukazuje w stworzeniu ciała ludzkiego, ma jeszcze inny
wymiar. Bóg stwarzając człowieka z prochu ziemi, miał na uwadze kształt Chrystusa, jaki przyjmie on w momencie Wcielenia:

„Tak więc ciało tyle razy jest honorowane, ile razy podlega działaniu ręki
Boga, gdy jest dotykane, gdy jest brane, gdy jest kształtowane, gdy wyrabiane.
Przypomnij sobie, że cały Bóg był nim zajęty i jemu oddany: ręką, myślą, działaniem, radą, mądrością, opatrznością, a przede wszystkim samym
zamysłem, którym sporządzał rysy człowieka. W cokolwiek bowiem przekształcał
proch, Chrystusa miał na myśli, przyszłego człowieka, który był
wtedy i prochem, i słowem ciałem, i ziemią. Tak bowiem przemówił Ojciec
do Syna: «Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo. I stworzył Bóg
człowieka» (Rdz 1, 26-27); z pewnością, [to] co ukształtował, «na obraz Boży
stworzył», to znaczy na obraz Chrystusa”.

Przytoczony tekst stanowi swoisty hymn na cześć Boga stwarzającego ciało ludzkie. On swoimi rękami dotyka ciała, bierze je, kształtuje, wyrabia; odnosi
się wrażenie, jakby Tertulian był obecny przy Bogu pracującym, stwarzającym i używającym przy tym swoich najważniejszych atrybutów, czyli myśli,
mądrości i opatrzności, jako że chodzi o wyjątkowo doniosły etap stwarzania. Bóg Ojciec angażuje się tak mocno, bo przekształcając proch w ciało, ma na uwadze ciało, jakie przyjmie w przyszłości Jego Syn. Innymi słowy, stwarzając ciało ludzkie na swój obraz i podobieństwo, Bóg stworzył je w rzeczywistości na obraz Chrystusa.

Wydaje się, że właśnie przede wszystkim tego typu powiązanie ciała każdego człowieka z ciałem Chrystusa prowadzi w myśli Tertuliana, w odróżnieniu
od wielu innych autorów wczesnego chrześcijaństwa, do nadania tak szczególnej godności ciału ludzkiemu:

„W ten sposób już wtedy ten proch, przyjmując obraz przyszłego Chrystusa
w ciele, był nie tylko dziełem Boga, ale i zadatkiem”.

Jest rzeczą znaczącą, że Tertulian przypisuje ciału atrybut obrazu Słowa Bożego właśnie wtedy, gdy komentuje opis stworzenia człowieka. Nawet jeśli
koncepcja człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże (por. Rdz 1, 26) była odnoszona do Chrystusa przez niektórych autorów żyjących i działających przed Tertulianem, jak: Justyn, Pseudo-Barnaba czy Teofil z Antiochii, trzeba przypisać Ireneuszowi i właśnie Tertulianowi wprowadzenie do tej teorii obrazu komponentu cielesnego. Człowiek, stworzony na obraz Chrystusa wcielonego, dzięki dziełu Chrystusa może być imago i similitudo, i je realizować, wedle Rdz 1, 26.

Szczególny związek między antropologią i chrystologią w myśli Tertuliana ma istotne znaczenie dla wyjaśnienia przez niego teorii zbawienia. Człowiek,
który popadł w grzech, odczuwał potrzebę zmiany swojej kondycji, żeby móc na nowo realizować powołanie otrzymane od Boga. Chrystus, Słowo Wcielone, przyjął ciało i duszę, aby obydwa komponenty ludzkie mogły być zbawione. Cały człowiek, dusza i ciało, uczestniczy w dziele zbawczym Chrystusa i zostaje przez Niego wyniesiony do godności nie przysługującej mu z natury i nie wynikającej z samego faktu narodzin.

Wcielenie Chrystusa nadaje ciału ludzkiemu szczególną godność, co jest widoczne również w samym imieniu Zbawiciela – „Chrystus”, oznaczającym
„namaszczony”, a namaszczenie nie może się odbyć inaczej jak przez ciało:

„Jeżeli bowiem Chrystus był namaszczony, a być namaszczonym oznacza
doznanie ze strony ciała, to ten, który nie miał ciała, nie mógł być w ogóle
namaszczonym; kto w ogóle nie mógł być namaszczonym, żadnym sposobem
nie mógł się nazywać Chrystusem”.

W przytoczonym tekście dostrzega się przejaw innego ówczesnego problemu doktrynalnego; przeciwnicy godności ciała ludzkiego i jego zmartwychwstania występowali także przeciwko rzeczywistemu ciału Chrystusa. Broniąc realności i godności ciała Chrystusa, Tertulian występuje w obronie ciała każdego człowieka. Czyni to w kontekście polemiki z doketyzmem, którego elementy łatwo można było odnaleźć nie tylko u zwolenników Marcjona, ale w wielu innych doktrynach gnostyckich. Opisując Wcielenie i przyjęcie przez Chrystusa rzeczywistego ciała ludzkiego, Tertulian opiera się przede wszystkim na odnośnych tekstach biblijnych, a te wyraźnie wskazują na fakt, że Chrystus, jak wszyscy inni ludzie, np. dotykał i był dotykany. Byłoby to rzeczą niemożliwą, jeśli przyjęłoby się pozorny sposób Jego obecności fizycznej.

Tertulianowi zależy na tym, aby ukazać, jak elementy doktryny chrześcijańskiej są ze sobą logicznie powiązane i jak odrzucenie przynajmniej
jednego z nich powoduje, że nie jesteśmy w stanie obronić, przy użyciu rozumu, innych.

3. Godność ciała człowieka, którego „Bóg stworzył wolnym”. Tekst Rdz 1, 26 jest interpretowany przez Tertuliana w kontekście wolności, jaką człowiek został obdarzony przez swojego Stworzyciela. Zdaniem pisarza:

„Wypadało, aby obraz i podobieństwo Boga był obdarzony wolną wolą i władzą
nad sobą i aby właśnie na nich się opierał, na wolnej woli i władzy. W tym
celu człowiekowi została dana istota, która byłaby na tym poziomie, czyli
tchnienie Boga, aby odznaczał się wolną wolą i władzą nad sobą. Inaczej bowiem
jakżeby to było, aby człowiek posiadający władzę nad całym światem,
nie miał jej najpierw nad sobą, pan nad innymi, sługa samego siebie?”.

Kwestia wolności człowieka stanowiła jeden z ważnych elementów polemiki między Tertulianem i Marcjonem. Tertulian dostrzegał w wolnej woli,
której rolę znacznie ograniczał Marcjon, nie tylko najważniejszy wymiar podobieństwa człowieka do Boga, ale także przejaw godności jego duszy i ciała.
Polemizując z Marcjonem, starał się wyjaśnić istotę wolności człowieka i jej związków z prawem otrzymanym od Boga.

Prawo, którego celem jest strzec człowieka, zakłada jego wolność i odróżnia go w ten sposób od zwierząt. Człowiek jako zwierzę rozumne (animal
rationale
), władające rozumem i wiedzą (intellectus et scientiae capax), ma poddać wolność rozumną (libertas rationalis) Bogu, który mu podporządkował wszystko. Pisarz stara się przekonać Marcjona i swoich czytelników, że prawo nie wyklucza wolności, ale ją wzmacnia.

Chodzi w rzeczywistości o subtelne i fundamentalne zarazem rozróżnienie między wolą Bożą i wolą ludzką: zdarzało się, już od czasów Adama, że człowiek wybierał swoją wolę przeciw woli Boga; otrzymał bowiem od niego ów dar wyboru. Otrzymał też jednak dar rozumu, dzięki któremu poznaje Boga z jego dzieł i przekonuje się, że Bóg chce dla niego wyłącznie dobra; człowiek konsekwentnie pragnie dla swojego dobra poznawać wolę Bożą i świadomie ją wybierać.

Prawo dane przez Boga człowiekowi jest przejawem jego szczególnej godności, podobnie jak wolność, którą Bóg wyróżnił człowieka:

„Widzę, że Bóg stworzył człowieka wolnym, z wolną wolą i z władzą nad
samym sobą, nie dostrzegam żadnego innego większego podobieństwa do
Boga i Jego obrazu od tego typu stanu i kształtu”.

Tertulian w zwięzły, charakterystyczny dla siebie, sposób podsumowuje tym zdaniem cały obszerny wywód na temat człowieka jako obrazu Bożego. Fakt,
że człowiek otrzymał od Boga dar wolności, w najdobitniejszy sposób (nullam magis) wyraża biblijną koncepcję stworzenia człowieka na obraz i podobieństwo Boże; bardziej zatem niż to, że człowiek ma królować nad innymi stworzeniami, jak też to, że już w czasie stworzenia człowieka Bóg miał na uwadze wcielenie swojego Syna.

Wolność jest podstawową cechą człowieka, wyrażoną w słowach „obraz” i „podobieństwo”, i zamieszczonych w tekście Rdz 1, 26; nie wyczerpuje ona
jednak całej treści tych dwóch bogatych treściowo terminów. Zdaniem Tertuliana, szukając ich wielorakiego sensu w odniesieniu do człowieka, trzeba
uwzględniać zawsze jego obydwa komponenty, czyli duszę i ciało. Należy to czynić np. wtedy, gdy rozpatrujemy sprawę odpowiedzialności moralnej człowieka i konsekwencji jego wyborów i czynów.

Bóg z racji na wolność, którą obdarzył człowieka, powstrzymuje się przed osądzaniem go w czasie jego życia ziemskiego. Jednak jeśli człowiek stanowi
jedność, jeśli wykonuje każdą czynność używając duszy i ciała, jeśli jest w pełny sposób odpowiedzialny, jest rzeczą konieczną, aby był także osądzony
i wynagrodzony albo ukarany, w zależności od postawy, jaką przyjął w swoim życiu, z uwzględnieniem obydwóch komponentów: duchowego i cielesnego.

W czasach, gdy Tertulian głosił tego typu poglądy, jedni uważali, że ciało ludzkie musi być obecne na sądzie, bo sama dusza nie jest w stanie odczuwać
czegokolwiek; inni, pojmując duszę na sposób materialny, uważali, że obecność ciała na sądzie nie jest konieczna. Ani jedna ani druga teoria nie odpowiada Tertulianowi, który, podsumowując swoje stanowisko, stwierdza:

„[Dusza] będzie potrzebować ciała nie dlatego, że bez ciała nie może odczuwać,
ale dlatego, że jest konieczne, aby odczuwała wraz z ciałem. Jeśli byłaby
samowystarczalna w działaniu, byłaby samowystarczalna również w odczuwaniu.
Ale ponieważ nie jest samowystarczalna w działaniu, bo sama może
jedynie myśleć, chcieć, pragnąć, decydować, oczekuje na pracę ciała, aby
to zrealizować. Podobnie, aby odczuwać, wymaga współpracy z ciałem, aby
w pełni przez nie mogła odczuwać, jak bez niego w pełni nie może działać”.

Przechodząc z poziomu życia ludzkiego do poziomu sądu boskiego, Tertulian znajduje usprawiedliwienie dla sformułowanej wyżej zasady: pełnia sądu
wymaga, aby każda zasługa człowieka została doceniona. Nie można brać pod uwagę jedynie działalności inteligencji i woli, ale trzeba uwzględnić także
dzieła, a te są spełniane przez ciało.

W tle tego typu stwierdzeń znajduje się koncepcja wolności człowieka łączonej z jego odpowiedzialnością; z odpowiedzialnością duszy, zasady aktywnej,
i z odpowiedzialnością ciała, będącego w ścisłym związku z duszą, którego nie można traktować jedynie jako czyste narzędzie.

Tertulian zdawał sobie sprawę z konsekwencji zanegowania wolności człowieka i uzależnienia wszystkiego od decyzji Boga; nie potrzebny byłby
w takiej sytuacji moralny wysiłek człowieka. W rzeczywistości znajduje się on w czasie życia ziemskiego ciągle w stanie duchowej walki, w której
uczestniczy jego dusza i ciało, przeciwko nieprzyjacielowi, czyli diabłu, który – choć zwyciężył na początku istnienia rodzaju ludzkiego, wykorzystując
niewłaściwe pojmowanie wolności ze strony człowieka – w obecnej sytuacji może być pokonany. Zło i grzech nie wynikają z winy Boga, ale człowieka;
nie pochodzą w sposób automatyczny z natury duszy albo ciała, czyli materii, ale przeciwnie, z nadużycia wolności, która została nam dana. Człowiek może wykonywać czyny dobre, korzystając we właściwy sposób z wolności i otwierając się na łaskę Bożą.

Logiczną konsekwencją wywodów pisarza, prezentowanych na wielu płaszczyznach na rzecz godności ciała ludzkiego, jest bardzo znane i analizowane
stwierdzenie Tertuliana, wedle którego ciało jest podstawą zbawienia.

4. Godność ciała ludzkiego, które „jest podstawą zbawienia”. Tertulian uwydatniał mocno w swoich dziełach dotyczących zagadnień antropologii
jedność człowieka i określał konsekwentnie pojęciem homo nie tylko duszę, ale również ciało: „Człowiek bowiem jest zarówno ciałem, jak i duszą”.
Ciało jest tak mocno związane z duszą, że tworzy z nią jedność, nawet jeśli obydwa elementy spełniają różne zadania. Dusza i ciało są zjednoczone
w spełnianiu każdego aktu ludzkiego, zarówno dobrego jak i złego, począwszy od grzechu pierworodnego.

Ciało ludzkie cieszy się szczególną godnością i również jemu zostaje przypisany atrybut obrazu Bożego. Owo wychwalanie fizycznego komponentu człowieka było szczególnie ważne w kontekście rozwijającej się doktryny platońsko-gnostyckiej, wedle której to, co materialne nie jest zdolne do przyjęcia zbawienia. Tymczasem zdaniem Tertuliana:

„Wystarczyłoby ciału chociażby to, że żadna w ogóle dusza nie może osiągnąć
zbawienia, jeśli nie uwierzy dopóki jest w ciele: tak bardzo ciało jest
podstawą zbawienia. Gdy dusza jest w obliczu Boga, to ciało sprawia, że
może być ona przez Niego wybrana. I jeszcze: ciało jest obmywane, aby dusza
została oczyszczona; ciało jest namaszczane, aby dusza została uświęcona;
na ciele czyni się znak, aby dusza się wzmacniała; ciało przez nałożenie
rąk jest osłaniane, aby dusza Duchem była oświecona; ciało karmione jest
Ciałem i Krwią Chrystusa, aby dusza Bogiem była karmiona”.

Mamy tu kolejny hymn Tertuliana na cześć ciała i jego roli. Tym razem opiewa on caro w kontekście sakramentu chrztu świętego i Eucharystii; autor opisuje liturgię chrzcielną z jej poszczególnymi etapami, podkreślając, że to właśnie dzięki ciału, które jest karmione Ciałem i Krwią Chrystusa, dusza jest karmiona Bogiem. Charakterystyczna jest struktura stylistyczna tego tekstu; mamy bowiem kilka zdań celowych, ukazujących jak znaki wykonywane na ciele ludzkim służą duchowemu dobru całego człowieka. Ciało, innymi słowy, jest ukazane jako narzędzie, przez które człowiek otrzymuje duchowe dary. Nie ma innej drogi; żadna dusza nie osiągnie zbawienia, jeśli nie uwierzy podczas przebywania w ciele.

5. Godność ciała ludzkiego, świątyni Boga. Godność ciała ludzkiego i całego człowieka, który jest powołany do tego, aby uczestniczyć w życiu
Bożym, zostaje ukazana przez Tertuliana również przez przyjęcie koncepcji św. Pawła, wedle której nasze ciało jest „świątynią Boga”:

„Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?
Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest
święta, a wy nią jesteście” (1Kor 3, 16).

Wedle słów św. Pawła określających Kościół jako „świątynię Boga”, sam Duch Święty mieszka w chrześcijaninie od momentu jego uwierzenia i chrztu.

Ale też wspólnota chrześcijańska, Ciało Chrystusa, jest prawdziwą świątynią Nowego Przymierza. Duch, który w niej zamieszkuje, spełnia to, co jako
figura zapowiadała świątynia, miejsce przebywania chwały Boga. Egzegeci dyskutują do dzisiaj, czy św. Paweł ma na uwadze „zamieszkiwanie” Ducha
Świętego przede wszystkim w pojedynczym chrześcijaninie czy raczej we wspólnocie chrześcijan. Większość z nich dochodzi do wniosku, że obydwa
wymiary uzupełniają się wzajemnie; człowiek otrzymuje Ducha w momencie, w którym wchodzi do wspólnoty. Sam Tertulian, komentując przytoczone
słowa św. Pawła, wyjaśnia:

„W rzeczywistości ten sam Paweł w listach pisze, że nosi stygmaty Chrystusa
na swoim ciele, zabrania bezcześcić nasze ciało jako świątynię Boga, czyni
z naszych ciał członki Chrystusa, wzywa aby wywyższać i chwalić Boga
w naszym ciele”.

Pisarz, który w wielu swoich dziełach i – w sposób szczególny – w traktacie De resurrectione mortuorum broni godności ciała ludzkiego, interpretuje tekst św. Pawła o ciele – świątyni Boga w wymiarze przede wszystkim indywidualnym: ciało chrześcijanina staje się świątynią Boga w momencie przyjęcia
chrztu świętego. Tertulian, idąc po linii myśli Apostoła Narodów, podkreśla, że w momencie chrztu człowiek otrzymuje łaskę Bożą, która sprawia, że rodzi się on duchowo i staje się przestrzenią zamieszkiwaną przez Boga.

W tym miejscu spontanicznie nasuwa się pytanie, czy – zdaniem Tertuliana – człowiek ma o tę łaskę w jakiś sposób zabiegać, prosić o nią, przygotowywać
się do niej? Czy, innymi słowy, trzeba aby on, przynajmniej w jakiejś mierze, zasłużył na to, aby jego ciało stało się świątynią Boga? Aby odpowiedzieć na
to pytanie, trzeba zwrócić uwagę na fakt, że pisarz mówi o konieczności pokuty i wiary ze strony katechumena nie tyle po to, aby otrzymać przebaczenie
grzechów, ale przede wszystkim aby skierować go na Boże przebaczenie. Jeśli chrzest jest nowym narodzeniem w Bogu, który zamieszkuje w człowieku,
katechumen ma się przygotować w sposób bardzo zaangażowany, przez wiarę i święte życie, by przyjąć tego szczególnego Gościa. Chrzest jest nie tylko
darem, ale rodzajem pewnego paktu między Bogiem i człowiekiem, z którego wynikają zobowiązania dla obydwóch stron. Bóg jest zawsze wcześniejszy
i niezależny od dyspozycji człowieka, ale chrzest sprawia, że człowiek jest zdolny do przyjmowania jego darów, a zwłaszcza życia wiecznego. Określając
duchową przemianę, jaka zachodzi w człowieku w momencie przyjęcia chrztu świętego, Tertulian używa terminu reformatio: wskazuje on na wyniesienie człowieka do nowego poziomu życiowego, co zobowiązuje chrześcijanina do wierności wobec przyjętych zobowiązań.

Wedle Tertuliana, Bóg nie usprawiedliwia człowieka z racji jego zasług. Trzeba jednak dodać, że próbuje się niekiedy przypisać mu pogląd przeciwny,
wskazujący na potrzebę „zarobienia” na tę łaskę ze strony człowieka. Być może bierze się to stąd, że Tertulian jako pierwszy autor chrześcijański używał
terminu meritum w odniesieniu do relacji Bóg – człowiek i rozpoczął w ten sposób pewną tradycję, która była kontynuowana i rozwijana przez jego następców zajmujących się tym zagadnieniem. Słowa meritum i satisfactio, które znajdujemy w tekstach Tertuliana w odniesieniu do zagadnienia pokuty, sprawiły, że wielu zajmujących się myślą pisarza uważało, że pojmuje on relację między Bogiem i człowiekiem na poziomie jurydycznym.

Trzeba było wielu analiz i wysiłku, aby ukazać, że właśnie w dziedzinie pokuty idee Tertuliana są oparte zdecydowanie na tekstach biblijnych. Pisarz
podkreślał potrzebę dobrych dzieł ze strony chrześcijanina, nie uzależniał jednak samego procesu usprawiedliwienia od jego zasług. Ukazywał natomiast,
że człowiek ma możliwość odpowiedzenia w sposób wolny nie tylko na inicjatywę Boga, ale i na życie zgodne z akceptacją i przyjęciem łaski.

PODSUMOWANIE:

Analizując koncepcję godności ciała ludzkiego u Tertuliana (głównie na podstawie De resurrectione mortuorum i Adversus Marcionem) zauważa się, że pisarz opiera się przede wszystkim na dwóch tekstach z Księgi Rodzaju: 1, 26-27 i 2, 8. Przeprowadzając ich szczegółową egzegezę, ukazuje bezpośrednie zaangażowanie Boga w stwarzaniu ciała ludzkiego, jak też towarzyszącą Mu przy tym myśl dotyczącą Wcielenia Jego Syna. Słowa „Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo” (Rdz 1, 26) oznaczają, jego zdaniem, że Bóg uczynił człowieka, z duszą i ciałem, na obraz Chrystusa. W polemice z nauką Marcjona i jego zwolennikami Tertulian, odwołując się do tekstu Rdz 1, 26, ukazuje godność ciała człowieka, obdarzonego przez Boga wolnością. Biblijne teksty o stworzeniu człowieka na obraz i podobieństwo Boże ukazują, w jego ujęciu, nie tylko że człowiek ma królować nad innymi stworzeniami i że w czasie aktu kreacji człowieka Bóg miał na uwadze Wcielenie swojego Syna, ale przede wszystkim, że człowiek otrzymał od Boga dar wolności pojmowanej również jako zadanie. Godność ciała ludzkiego wynika też z tego, że jest ono narzędziem, przez które człowiek otrzymuje duchowe dary; stąd pisarz określa je jako podstawę zbawienia wyjaśniając, że żadna dusza nie osiągnie zbawienia, jeśli nie uwierzy żyjąc w ciele. Wreszcie, w polemice z przedstawicielami platonizmu i gnostycyzmu, Tertulian ukazuje ciało ludzkie i całego człowieka, powołanego do uczestnictwa w życiu Bożym, jako „świątynię Boga”, opierając się na znanym tekście św. Pawła (por. 1Kor 3, 16).
ObrazekObrazek
danut
VIP
VIP
Posty: 234
Rejestracja: 26 sty 2016, 18:12
Podziękował: 273 razy
Podziękowano: 152 razy

Re: Godność ciała ludzkiego według Tertuliana

Postautor: danut » 27 sie 2018, 19:51

Super rozważanie.

Wróć do „Chrześcijaństwo”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość