Jak protestantyzm zmienił rolę kobiety?

Moderator: Redaktorzy

Awatar użytkownika
Chrupek
Sułtanka
Sułtanka
Posty: 239
Rejestracja: 12 sty 2016, 20:31
Lokalizacja: Zainteresowania: historia idei i wyobraźni, filozofia społeczno-polityczna, teologia
Podziękował: 23 razy
Podziękowano: 90 razy

Jak protestantyzm zmienił rolę kobiety?

Postautor: Chrupek » 19 maja 2018, 10:34

Celibat, uciekające zakonnice, bezżenność i ślub. Jak protestantyzm zmienił rolę kobiety?

Marcin i Katarzyna
Postać Katarzyny von Bora, zakonnicy, żony Marcina Lutra, zakonnika, jest symbolem zmian, jakie kobietom przyniosła reformacja.


Obrazek


Przemiana kobiety. Według protestanckich teologów kobieta zastała stworzona jako towarzyszka i pomoc dla mężczyzny, a małżeństwo było naturalnym i honorowym powołaniem każdego człowieka. Odrzucając katolicki ideał czystości i zasadę celibatu, protestantyzm podniósł wagę małżeństwa. Zmienił tym samym wartościowanie tradycyjnych ról przypisywanych kobietom. Już nie dziewica, lecz żona i matka najpełniej realizowały chrześcijańskie ideały. Rodzenie i wychowywanie dzieci, w tym nauczanie ich katechizmu, wspieranie męża oraz zarządzanie gospodarstwem domowym były głównymi obowiązkami wszystkich niewiast. Za tymi przekonaniami poszły decyzje administracyjne. Zamykano żeńskie klasztory lub poddawano je coraz ściślejszej męskiej kurateli. Likwidowano także domy publiczne, które w późnośredniowiecznych miastach były tolerowane. W Wittenberdze zamknięto lupanary już w 1521 r., a w wielu innych miastach podążano za tym wzorem. Na wszelkie pytania o ponowne otwarcie tych przybytków Luter udzielał zdecydowanych odmów.

Dyskusja o celibacie. Na początku tej wielkiej przemiany stała dyskusja na temat celibatu księży i ślubów czystości składanych przez zakonników. Marcin Luter pisał w 1522 r. w traktacie „O życiu małżeńskim”: „Klechy, mnisi i zakonnice są winni porzucić swoje śluby, kiedy zrozumieją, że odzywa się w nich z mocą i siłą zmysł boskiego stworzenia, a więc potrzeba płodzenia i rozmnażania się. Nic nie może stać temu na drodze, żadna siła, żadne prawo, żadne przykazanie czy ślubowanie”. W renesansowym duchu reformator wygłaszał apologię seksualności jako części ludzkiej natury, ponadto wskazywał na brak biblijnych podstaw zakazu małżeństwa. Zewsząd dobiegały także głosy krytyki, wytykające duchownym katolickim łamanie głoszonych przez nich norm. Narzekano, że księża żyją ze swoimi kucharkami, a za murami zakonnymi kwitnie życie erotyczne.

Dyskusja o celibacie była także częścią wielkiej debaty kurii rzymskiej z reformatorami na temat prawdziwego Kościoła oraz nauki o zbawieniu. Protestanccy teolodzy zakwestionowali wyjątkowy status sług Kościoła, głosząc powszechne kapłaństwo wiernych. Pastor nie był już pośrednikiem między Bogiem a ludźmi, ale stał się jednym z wiernych, któremu powierzono zadanie nauczania i sprawowania sakramentów. Jego pozycja wynikała z kompetencji, wagi sprawowanych funkcji oraz z rangi urzędu. Częścią urzędu stała się także legalna małżonka. Ponadto teolodzy rodzącego się protestantyzmu, odrzucający teologię zasługi, krytykowali celibat jako próbę uzyskania zbawienia dzięki doczesnym staraniom.

Uciekające zakonnice. W 1525 r. oczy całej Europy zwróciły się na Katarzynę von Bora (1499–1552), piękną kobietę z ubogiego szlacheckiego rodu. O jej losie zapewne jeszcze przed narodzinami zdecydowała rodzina. Postanowiono oddać kilkuletnie dziecko do klasztoru. Gdy osiągnęła stosowny wiek za klasztornymi murami, rozpoczęła nowicjat. Następnie w 1515 r. złożyła śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Była zapewne zwykłą zakonnicą, która właściwie nigdy nie poznała bliżej świata poza murami cysterskiego klasztoru w saskim Nimpschen.

Dwa lata po złożeniu przez Katarzynę ślubów zakonnych za mury klasztorne zaczęły trafiać wieści o wystąpieniu zakonnika w sąsiedniej Wittenberdze. Sprawa Lutra nabrała wielkiego rozgłosu w 1520 r. Papież zagroził zakonnikowi banicją, a w odpowiedzi Luter spalił papieską bullę oraz ogłosił fundamentalne pisma teologiczne. W klasztorze w Nimpschen, podobnie jak w wielu innych domach zakonnych, uważnie śledzono tę wymianę zdań. Pod wpływem tych wydarzeń w głowach kilku zakonnic narodziła się myśl o ucieczce. Siostry napisały wówczas list do Marcina Lutra, prosząc go o pomoc. Uprowadzenie przygotowano bardzo starannie. Kupiec zaopatrujący klasztor ukrył w Wielkanoc 1523 r. dwanaście zakonnic w pustych beczkach i wywiózł je poza mury. Kilka z nich zdecydowało się wówczas powrócić do rodzin, lecz dziewięć wybrało dalszą podróż do Wittenbergi. Wśród nich była także Katarzyna von Bora.

Samotne kobiety spotkało w mieście Lutra bardzo ciepłe przyjęcie. Reformatorzy zakrzątnęli się, aby znaleźć im dach nad głową i zaspokoić najważniejsze potrzeby. Organizowano zbiórki pieniędzy i ubrań. Starano się także wydać samotne kobiety za mąż, aby zapewnić im pewną przyszłość. Były przecież bez majątku i z daleka od swoich rodzin, na których pomoc i oparcie jako buntowniczki nie mogły liczyć. Katarzyna trafiła do domu znanego artysty Lucasa Cranacha.

Bezżenność i pokusy. Wokół tych spraw krzątał się także sam Luter. Był tak zaangażowany, że żartował nawet, iż „mało sam nie stał się kobietą”. Od 1519 r. publikował kazania i pisma przeciw bezżenności księży, w związku z tym od kilku lat namawiano go do porzucenia celibatu, ale zakonnik nieustannie odmawiał. Twierdził nawet, że „nie da się zmusić do małżeństwa”. Presja na doktora Lutra zwiększyła się w 1521 r., gdy pierwsi czterej księża w Saksonii i sąsiednich księstwach oficjalnie wstąpili w związki małżeńskie, a za nimi podążyli bliscy koledzy Lutra z Wittenbergi: Andreas Bodenstein von Karlstadt, Justus Jonas i Jan Bugenhagen.

Motywy wstrzemięźliwości Lutra nie są znane, ale łatwo je zrekonstruować. Mógł on uważać, że wiążące go śluby zakonne stanowią silniejszą przeszkodę niż zasada celibatu księży. Celibat ostatecznie był nakazem prawa kościelnego, a śluby zakonne składane były przed Bogiem. W ogłoszonym w 1522 r. piśmie „O życiu małżeńskim” wittenberski reformator pisał co prawda: „Żadne ślubowanie młodzieńca, młodej dziewczyny czy dziewicy w obliczu Boga nie ma ważności, z wyjątkiem jednej z grup, która jedynie przez Boga samego została wybrana”. Czyżby doktor Marcin miał w tym zdaniu siebie na myśli? Warto przypomnieć, że Luter w przeciwieństwie do Katarzyny nie składał ślubów jako młodzieniec i nie trafił do klasztoru jako dziecko. Na wybór życia w zakonie augustianów zdecydował się świadomie w 1505 r. jako dojrzały człowiek w czasie studiów.

Czy reformator jednak sam nie odczuwał owego „zmysłu boskiego stworzenia”, o którym pisał w traktacie przeciw celibatowi? Spekulacje na temat życia erotycznego Lutra fascynowały już współczesnych. Antyluterańskie polemiki katolickich autorów przedstawiały go jako rozwiązłego zakonnika, oddanego cielesnym żądzom. Sam Luter w wydanym w 1519 r. „Kazaniu o stanie małżeńskim” pisał: „Wstydliwe ataki [Anfechtung], sam je dobrze poznałem, ale zapewne wy też powinniście to wiedzieć; o, znam to dobrze, gdy przychodzi szatan i pobudza całe ciało i rozpala je (…). Gdy przychodzi atak i ciało się rozpala, jesteś ślepy, nawet gdy kobieta nie jest piękna: gdy nie ma wody, sięga się nawet po gnój, by ugasić pożar”. Czytając ten fragment, nie wolno dać się zwieść ostrości sformułowań. Luter doskonale wiedział, że aby trafić do ludu, trzeba mówić jego językiem. Sam ujął tę zasadę bardzo lapidarnie: „trzeba ludowi patrzeć na gębę”. Bez wątpienia reformator przyznał jednak, że doznawał pokus czy słabości. Do dziś nie rozstrzygnięto, czym były owe Anfechtungen gnębiące Lutra. Zazwyczaj termin ten powracał w pismach reformatora jako przyczyna rozpaczy uświadamiającej człowiekowi jego grzeszność i brak wartości jego uczynków. W kazaniu z 1519 r. termin ten jednak bez wątpienia odnosił się do spraw pokus ciała. Na pewno jednak nie skłoniły go one do małżeństwa do momentu, gdy do Wittenbergi przybyły uciekinierki z zakonu.

Obrazek

Ślub z Kasią. W Wittenberdze byłe zakonnice szybko wydano za mąż i niedługo tylko Katarzyna von Bora nie miała kawalera. Co nie znaczy, że nie była zainteresowana małżeństwem. Gdy zdołano ją wyswatać z młodzieńcem, którego zaakceptowała, sprzeciwili się jego rodzice. Innego kandydata nie chciała zaś ona. Zdesperowany swat pisał wówczas: „Kogóż do diabła ona chce? Nie chce tego, będzie musiała czekać dobrą chwilę na następnego”. W końcu Katarzyna oświadczyła, że wyjdzie za doktora Marcina. Ślub odbył się w tajemnicy 15 czerwca 1525 r., w obecności nielicznych świadków. Kościelną uroczystość urządzono dwa tygodnie później, 27 czerwca.

Trudno dziś rozstrzygnąć, czy było to małżeństwo z miłości. Luter pisał wówczas, że „poślubił zakonnicę jako dowód wierności Ewangelii”. O stosunku do Katarzyny zaś – „nie kocham, ale czczę”. Za małżeństwem z pewnością przemawiały nie tylko uczucia. Doktor Marcin zdawał sobie wówczas sprawę, że jest osobą publiczną i każdy jego krok jest komentowany w całej Europie. Do „złożenia świadectwa wierności Ewangelii” mogła go skłonić śmierć protektora Fryderyka Mądrego. Władca Saksonii i protektor reformatora pozostał wierny Kościołowi katolickiemu, a zmarł miesiąc przed ślubem zakonnika, 15 maja 1525 r.

Do podjęcia decyzji pchnęła Lutra jednak nie tylko doraźna polityka. W Saksonii i innych częściach Rzeszy wybuchały wówczas powstania chłopskie. Starcia miały niesłychanie krwawy przebieg, zwłaszcza gdy przeciw chłopom wystawiano regularne wojsko. Widząc to, Luter nabrał przekonania, że koniec świata jest blisko i należy dać świadectwo własnym przekonaniom. „Na przekór i wbrew diabłu i wszystkim jego podopiecznym chcę jeszcze poślubić moją Kasię” – pisał wówczas do przyjaciela. Ślub miał zagwarantować, „że przed moim końcem (…) nie zostanie we mnie nic z mojego wcześniejszego papieskiego życia”.

Zaradna Katarzyna. Znaczniej mniej wiadomo na temat motywacji Katarzyny. W dniu ślubu 26-letnia Katarzyna miała już ukształtowaną osobowość i wyrobioną świadomość na temat swego położenia i oczekiwań. Gdy mieszkała w domu Cranacha, nadano jej przydomek Katarzyny z Aleksandrii. Drwiono w ten sposób z kultu świętej. Być może jednak czyniono także aluzję do szlacheckiego pochodzenia zakonnicy, gdyż Katarzyna Aleksandryjska była córką króla. Nie można jednak wykluczyć, że nawiązywano do legendy o uczoności Aleksandryjki, której w debacie nie zdołali pokonać najwięksi mędrcy.

Wkrótce okazało się, że prócz tytułu szlacheckiego i ostrego języka Katarzyna posiada także cenne umiejętności. Podobnie jak jej koleżanki, wyniosła z zakonu naukę czytania i pisania, liczenia, śpiewania i szycia. Zaraz po ślubie wszystkie te umiejętności okazały się bardzo potrzebne, gdy zaczęła kierować gospodarstwem domowym. Młoda para zamieszkała w klasztorze augustianów, który następca Fryderyka Mądrego, Jan Stały, udostępnił, a następnie podarował reformatorowi. Początki były niezwykle trudne, bo w 1525 r. budynek był w dość kiepskim stanie. Stopniowo jednak, dzięki zaradności Katarzyny, czyszczono i naprawiano pomieszczenia, a na początku lat 30. przeprowadzono bardziej gruntowne prace budowlane. Jeden z portali Katarzyna osobiście zaprojektowała i w 1540 r. podarowała mężowi z okazji jego 57. urodzin.

Podupadły klasztor przystosowano do potrzeb rodziny. Do budynku przylegał ogród, w którym uprawiano warzywa, owoce i zioła, a także winnica. W zabudowaniach trzymano konie, bydło i drób, uruchomiono także niewielki browar. Katarzyna zarządzała tym dobytkiem niezwykle sprawnie. W 1531 r. dokupiła kawałek ziemi, a także wzięła działki w dzierżawę. Z przypasanymi kluczami wstawała codziennie przed świtem, by doglądać majątku, pilnować służby i targować się z kupcami. Wiele żartobliwych epitetów w prywatnej korespondencji Lutra z żoną odnosi się do owych zajęć byłej zakonnicy, przezywanej przez męża „handlarką świń”, „piwowarką”, a nawet „panem Kasią”. Osiem zachowanych listów pisanych jej ręką dotyczy spraw ekonomicznych. Ich treść jest nie tylko świadectwem zaradności Katarzyny, lecz także umiejętności posługiwania się tytułem szlacheckim w negocjacjach z mieszczanami i chłopami.

Dostatek, miłość, dzieci. U schyłku życia Lutra majątek wyceniono na ponad 7 tys. florenów, co było ogromną sumą. Gospodarstwo Lutrów należało do najzamożniejszych w Wittenberdze. Luter notował: „Pobożna i bogobojna żona jest rzadkim dobrem, znacznie bardziej szlachetnym i drogim niż perła; ponieważ mężczyzna może się na nią zdać i wszystko jej powierzyć. Nie zabraknie wówczas jedzenia. Ona cieszy się i raduje mężczyznę, i nie zasmuca go; całe życie przysparza mu radości i nigdy trosk; zajmuje się lnem i wełną; chętnie pracuje własnymi rękami. Wytwarza [rzeczy] w domu, jak statek kupiecki, który z daleka przynosi różne towary i dobra. Wcześnie wstaje, karmi służbę i daje służącym ich skromną część, która im się należy. Myśli o ziemi i kupuje ją. Żyje z owoców pracy własnych rąk; uprawia winnicę i dobrze o nią dba”.

W tej codziennej krzątaninie narodziła się miłość. Małżeństwo zostało skonsumowane natychmiast po ślubie. Luter pisał nazajutrz, że „żona zaświadczy, jakim jest mężczyzną”. Dokładnie rok później przyszedł na świat pierwszy syn Lutrów. Do 1534 r. Katarzyna bywała brzemienna co kilkanaście miesięcy, rodząc w sumie sześcioro dzieci. W korespondencji pojawiają się także coraz liczniejsze aluzje erotyczne. O sobie doktor Marcin pisał, że jest „wrzecionem w jej kołowrotku”. W 21 zachowanych listach Marcina do Katarzyny pojawiają się bardzo pieszczotliwe określenia: „Kasiu” czy „Gwiazdo zaranna Wittenbergi”, stanowiące aluzję do wczesnej pory wstawania Katarzyny. Wkrótce po ślubie reformator dzielił się ze swoimi domownikami przemyśleniami: „Wcześniej byłeś sam, a teraz jesteś samowtór. W łóżku, gdy się budzisz, widzisz obok dwa warkocze, których wcześniej nie widziałeś. Moja Kasia siedziała obok mnie, gdy studiowałem, a ponieważ nie wiedziała, co powiedzieć, pytała: »Panie doktorze, a czy Wielki Mistrz w Prusach to brat Margrabiego [Brandenburgii]?«”.

Katarzyna istotnie mawiała o swoim mężu doktor Luter, co dowodziło nie tylko szacunku, lecz także pewnego dystansu do upodobań męża, niezwykle przywiązanego do swojego tytułu naukowego. Luter odpowiadał, tytułując małżonkę świętą panią doktorową. Być może coś pozostało w niej z owej Katarzyny Aleksandryjskiej, dyskutującej z uczonymi i mającej jasno wyrobione poglądy. W ich domu zresztą nigdy nie brakowało okazji do starć i dyskusji. Spory majątek ciągle gościł od 30 do 50 osób. Prócz służby przebywali w nim towarzysze Lutra, studenci i liczni goście.

Kłopoty wdowy. Śmierć reformatora 18 lutego 1546 r. dotknęła więc Katarzynę bardzo boleśnie. Przede wszystkim straciła ukochanego męża i przyjaciela. Słowa, które wówczas napisała, są wzruszającym świadectwem głębokiego uczucia, które narodziło się na przestrzeni lat: „Nie mogę jeść ani pić. Nie mogę spać. Utrata królestwa czy cesarstwa nie sprawiłaby mi tyle bólu, co utrata tego człowieka, którego Bóg odebrał nie tylko mi, ale i całemu światu. Gdy o tym myślę, z bólu nie mogę ani mówić, ani pisać”. W tych zdaniach można dosłyszeć jednak nie tylko żal po utracie ukochanego męża, lecz także przekonanie o odejściu postaci niezwykle ważnej dla Kościoła.

Kłopoty Katarzyny jednak dopiero miały się rozpocząć. Wyniknęły one częściowo z faktu, że Luter nigdy nie był zbyt zapobiegliwy. Nie troszczył się o pieniądze ani sprawy doczesne, czego przykładem było odmawianie pobierania honorariów za publikacje. To Katarzyna dbała o bezpieczeństwo finansowe rodziny. Pewnie dlatego Luter w testamencie spisanym na cztery lata przed śmiercią uczynił ją jedynym dziedzicem i opiekunem dzieci. Złamał tym samym obowiązujące w Saksonii prawo (tzw. zwierciadło saskie), które wymagało ustanowienia męskich opiekunów. Po nagłej śmierci Lutra proces o prawo Katarzyny do majątku trwał wiele miesięcy i skończył się kompromisem. Katarzyna zyskała prawo do pozostania w poklasztornym budynku dopiero po osobistej interwencji władcy Saksonii. Wkrótce żona Lutra musiała jednak opuścić Wittenbergę ze względu na zagrożenie działaniami wojennymi. Zmarła 6 lat po odejściu Lutra, w 1552 r.

Żony pastorów. Postać Katarzyny może być symbolem zmian, które w sprawie kobiet przyniosła reformacja. W Kościołach, które odłączyły się wówczas od Rzymu, powstała nie tylko nowa grupa społeczna protestanckich duchownych, lecz także społeczność ich żon. Każdy pastor miał mieć u swojego boku małżonkę. Ją także – podobnie jak duchownego – obowiązywały bardzo ścisłe normy zachowania. Winna być pracowita, oszczędna, skromna, uczynna, układna i posłuszna. Tak jak mąż miała dbać o dobre relacje sąsiedzkie i krzewienie miłości chrześcijańskiej, a jej zadania obejmowały troskę o sytuację w zborze.

Sytuacja żon pastorskich była jednak bardziej skomplikowana niż ich mężów. Obie grupy musiały się zmierzyć z dziedzictwem późnośredniowiecznego antyklerykalizmu. Pastorom przychodziło to nieco łatwiej. Na żonach duchownych ciążyło znacznie poważniejsze odium księżych kochanek. Z niezwykle wygórowanymi oczekiwaniami w stosunku do ich zachowania i charakteru kontrastowała dość duża liczba skarg zanoszonych do sądów kościelnych. Do toposów historii z życia codziennego pastorów należały narzekania na kłótliwość, plotkarstwo i niegospodarność małżonek, a także rozwydrzone dzieci. Jedno z niemieckich przysłów, znanych od czasów reformacji, głosi: „Dzieci pastora, piekarza stadko, nie udają się nigdy albo bardzo rzadko” (Pfarrers Kinder, Müllers Vieh, gedeihen selten oder nie).

Trudno uwierzyć, że najbliższa rodzina pastora, jego żona i dzieci, były szczególnie podatne na wypaczenia i patologie. Często skargi należy interpretować jako efekt ustanowienia wysokich norm dla domu pastorskiego, a być może także wynik lokalnych konfliktów. Przeciwnikom łatwiej było oskarżyć pastorową niż pastora, za którym stała powaga urzędu. Można także przypuszczać, że to właśnie konieczność troski o gospodarstwo prowokowała spory i zatargi. Podobnie jak Katarzyna von Bora, żony pastorskie brały na swoje barki cały szereg codziennych zadań: od negocjacji cen produktów, przez płace dla służby, po stawki za najem gruntów.

Była jednak także druga strona monety. Żony pastorów dzięki wykonywanej pracy zdołały uniknąć alienacji od wiernych, która dotykała duchownych. Zwłaszcza społeczność wiejska wykazywał często bardzo mało zrozumienia dla intelektualnych zajęć pastorów. Studiowanie Biblii, układanie kazań czy prowadzenie korespondencji bywało niezrozumiane przez analfabetów. Natomiast fizyczna praca kobiet łatwo znajdowała uznanie.

Obrazek

Polemistki. Mimo że w oczach teologów głównym przeznaczeniem kobiet było życie rodzinne, były one także uczestniczkami gorących polemik religijnych, wstrząsających wówczas Europą. Aktywnie włączały się w działania pro- i antyreformacyjne, same nauczały, prorokowały, prowadziły dyskusje ze swoimi rodzinami i przyjaciółmi, nawracały swoich mężów, pisały religijne pieśni, odchodziły z klasztorów lub tego odmawiały, zostawały męczennicami po obu stronach konfliktu. Co prawda, przywołując znane fragmenty Biblii i słowa św. Pawła (I Kor 14:34 i I Tm 2:11–12), oficjalnie odmawiano kobietom prawa do publicznego nauczania w kwestiach wiary, mimo to nie brakowało odważnych niewiast, które występowały w obronie swoich przekonań, zyskując niemały rozgłos. Do najsłynniejszych, które w okresie początków reformacji podjęły się działalności pisarskiej, należały Argula von Grumbach i Katarzyna Schütz Zell.

Argula, starannie wykształcona córka barona Rzeszy, która w 1523 r. mówiła o sobie, że przeczytała wszystkie niemieckie pisma Lutra, protestowała przeciw antyreformacyjnym edyktom i posunięciom władzy świeckiej. W tym samym roku wsławiła się pismem do wydziału teologicznego uniwersytetu w Ingolstadt, protestując przeciw usunięciu luterańskiego wykładowcy. Jej listy i pamflety były publikowane w dziesiątkach tysięcy kopii. Podniosły się głosy oburzenia, że niewiasta ośmiela się tak bezczelnie krytykować władze uczelni. Mężowi Arguli nakazano uciszyć żonę, a następnie pozbawiono go stanowisk. Argula natomiast rozeszła się z małżonkiem i dalej rozwijała swoją działalność.

Nie tylko szlachcianki decydowały się publicznie zabierać głos w obronie religijnych przemian. Pochodząca z zamożnej rodziny rzemieślniczej Katarzyna Schütz z zafascynowaniem słuchała pierwszych kaznodziejów reformacyjnych, i wkrótce jednego z nich – pastora Matthäusa Zella – poślubiła. Zaraz potem rozpoczęła przygotowywanie dzieł polemicznych i teologicznych. Wychodzące spod jej pióra utwory był drukowane i propagowane jako tzw. pisma ulotne: krótkie, kilkustronicowe druki, które zalały Rzeszę w latach 20. i 30. XVI w. Argumentowała, że choć św. Paweł nakazał kobietom milczeć, to w Liście do Galatów obwieścił, że w Chrystusie nie ma już mężczyzn ani kobiet, wszyscy są równi. Ponadto Katarzyna żywo angażowała się w prace charytatywne, pomoc uchodźcom religijnym i opiekę nad chorymi.

Kaznodziejki. Owe idee i postawy miały swą kontynuację w XVII-wiecznych ruchach protestanckich. Szczególna rola przypadła kwakierkom, które były wędrownymi kaznodziejkami, samodzielnie przygotowującymi i głoszącymi kazania. Ten skrajny odłam angielskiego purytanizmu został w dużej mierze założony przez kobietę Margaret Fell Fox. Nie tylko pisała ona liczne pamflety i dzieła polemiczne, lecz także organizowała i koordynowała spotkania nowego ruchu religijnego oraz wyjeżdżała na misje do Ameryki, która wkrótce stała się głównym skupiskiem kwakrów. Wtrącona do więzienia za swoją działalność, Fell napisała traktat „Women’s Speaking Justified”, w którym przekonywała, że kobiety tak samo jak mężczyźni mogą prorokować, sprawować urząd pastorski i pełnić rolę duchowych przewodniczek. Jej poglądy miały decydujący wpływ na wyjątkową pozycję kobiet u kwakrów, odbiegającą znacznie od tradycyjnych postaw pozostałych Kościołów chrześcijańskich.

Obrazek

Alfabetyzacja. W dawnej Europie dominowało przekonanie, że wykształcenie nie jest kobietom potrzebne. Uważano nawet, że ich uczoność prowadziłaby do pychy, która przejawiałaby się w pogardzie dla wykonywania przeznaczonych płci żeńskiej zadań, jak prowadzenie domu czy wychowywanie dzieci, a to z kolei mogłoby prowadzić do osłabienia mężowskiego autorytetu. Tak o niechęci mężczyzn do kształcenia płci pięknej pisał w XVI w. Andrzej Glaber z Kobylina: „[mężczyźni], bojąc się swej sławy utracić, aby białe głowy rozumem ich nie przechodziły, chcąc wiele umieć, bronią im czytania pisma głębokiego, chyba modlitw a paciorków”.

Pozytywny wpływ reformacji na sytuację kobiet objawiał się przede wszystkim w postulacie powszechnej alfabetyzacji umożliwiającej bezpośredni kontakt z Pismem Świętym. Do tej pory szansę na zdobycie wykształcenia miały niemal wyłącznie córki zamożniejszych rodzin należących do średniowiecznych elit. Pomysł tworzenia szkół dla dziewcząt Marcin Luter przedstawił już w 1520 r., podobne poglądy podzielali Jan Bugenhagen, Marcin Bucer czy Jakub Sturm. Wraz z oficjalnym wprowadzeniem reformacji zakładano nowe szkoły z nauką czytania, pisania i śpiewu. Stopniowo otwierano także klasy i szkoły dla dziewcząt. W 1675 r. w Saksonii już 40 proc. parafii prowadziło nauczanie dziewcząt. W tym samym czasie na terenach katolickich podobne zadania przejmowały ośrodki klasztorne (zgromadzenia urszulanek, katarzynek czy loretanek), były one jednak nastawione bardziej na moralne wychowanie panien niż nauczenie czytania i pisania. Natomiast dla ewangelików alfabetyzacja była sprawą kluczową – lektura Biblii miała pomóc im w budowaniu wiary i doskonaleniu duszy. Opowiadając się za edukacją dziewcząt, dowodzono nawet, że przyczyną grzechu pierworodnego była ignorancja Ewy, gdyby bowiem była wykształcona, nie uwierzyłaby tak łatwo szatanowi. Nauka miała więc nie tyle poszerzać horyzonty umysłowe kobiet, ile chronić przed grzechem i pomagać lepiej pełnić tradycyjne role przypisane płci.

Uniwersytecki wyjątek. Dostęp do wykształcenia podstawowego nie oznaczał prawa do podjęcia studiów na uniwersytecie. Wyjątkiem była Anna Maria van Schurman, która w 1636 r. otrzymała zgodę na uczestniczenie w zajęciach na protestanckim uniwersytecie w Utrechcie. Obwarowano to jednak warunkiem, że będzie tak zasłonięta, by nie rozpraszać swym widokiem studentów. Gisbertus Voetius, jeden z głównych myślicieli holenderskiego Kościoła reformowanego, piastujący wówczas godność rektora uniwersytetu, umożliwił jej udział w zajęciach dzięki specjalnej loży ukrywającej Schurman przed wzrokiem mężczyzn. Był to ewenement na skalę światową. Studiując w Utrechcie, Schurman zdobyła rozległą wiedzę z zakresu starożytnej lingwistyki; w sumie posługiwała się 14 językami, w tym etiopskim, chaldejskim, arabskim i syryjskim. Zyskawszy przydomek Dziesiątej Muzy, korespondowała z najważniejszymi uczonymi tamtych czasów, w tym z samym Kartezjuszem. Aktywnie brała też udział w teologicznych sporach w ramach nurtu reformowanego, by pod koniec życia przyłączyć się do pietystycznego ruchu labadystów.

W 1641 r. Schurman opublikowała rozprawę o edukacji kobiet, postulując umożliwienie im uczenia się także na poziomie wyższym. Jej argumentacja opierała się na gruncie religijnym – wykształcenie miało pomóc kobietom zbliżyć się do Boga, być bardziej świadomymi i lepszymi chrześcijankami. Jednocześnie dyskutowała z poglądem o słabości żeńskiego umysłu, sama będąc przykładem intelektualnego potencjału swojej płci.

Reformacja w życiu kobiet. Ocena wpływu reformacji na sytuację kobiet jest złożona, a nawet ambiwalentna. Ojcowie reformacji głosili równość wszystkich wiernych wobec Boga, zarazem jednak uważali, że istniejący porządek społeczny powinien zostać zachowany. Dla wielu kobiet – od XVI w. do dziś – niezwykle inspirujący jest postulat kapłaństwa wszystkich wiernych wraz z założeniem równości każdego człowieka wobec Boga, bez względu na płeć. Nawet dziś jednak nie we wszystkich Kościołach protestanckich można natrafić na kobietę pastora.

Reformacja przyczyniła się do podniesienia rangi małżeństwa, choć jednocześnie pozbawiła go statusu sakramentu. Role żony i matki uznano za najdoskonalszy stan kobiety, odrzucając ideał dziewicy i ascetki. Reformatorzy umożliwili kobietom opuszczenie klasztorów, dokąd były posyłane często wbrew woli i pod presją rodziny. Z drugiej strony protestanci zamknęli w ten sposób przed kobietami możliwość rozwoju duchowego i intelektualnego z dala od domowych obciążeń. Ograniczyli tym samym liczbę ról społecznych i dróg życiowych stojących przed kobietami.

W XVI w. wpływ tych koncepcji i postulatów na życie codzienne był ograniczony. Społeczeństwo pozostało silnie zhierarchizowane, a relacje rodzinne zakładały posłuszeństwo żony i dzieci wobec pana domu. Jednakże z reformacyjnej idei duchowej równości narodził się pozytywny program powszechnej oświaty, mającej umożliwić każdemu chrześcijaninowi i każdej chrześcijance lekturę Pisma Świętego. Otworzyło to nowe szanse edukacji dziewcząt, także tych pochodzących z niższych warstw społecznych. Kościoły ewangelickie stały się w ten sposób miejscem działalności wielu uczonych kobiet, które, angażując się w organizowanie ruchów religijnych, zabierając głos w debatach teologicznych czy publikując traktaty polemiczne, istotnie wpływały na rozwój protestantyzmu i kształtowały pozycję swojej płci w społeczeństwie nowożytnej Europy.


ŹRÓDŁO:
https://www.polityka.pl
Obrazek

Wróć do „Chrześcijaństwo”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości