Śmierć przychodzi w mgnieniu sekundy

Zdaje Ci się że już kiedyś byłeś na tym świecie ? A może innym ?

Moderator: Redaktorzy

Awatar użytkownika
Lakshmi
VIP
VIP
Posty: 598
Rejestracja: 13 sty 2016, 19:34
Podziękował: 126 razy
Podziękowano: 285 razy

Śmierć przychodzi w mgnieniu sekundy

Postautor: Lakshmi » 09 paź 2016, 20:35

Miłam wczoraj pojechać do przyjaciółki na 2 dni. Jednak nie pojechałam z przyczyn odemnie nie zależnych. Zrobiłam to dzisiaj. Jak nigdy ubrałam się w czarny golf z wielbłdziej wełny, na to wełnianą tunikę wełnianą. Stanęłam przed lustrem i pomyślałam, do kitu wyglądam jakbym na pogrzeb szła. Kiedy pomyślałam o zmianie ubrania jakoś odeszła mi ochota na kopanie w szafie za czymś innym. Chrzanić to. Ważne że jest mi fajnie ciepło i mięciutko. Już byłam przed wyjściem z domu kiedy odruchowo wróciłam do pokoju w poszukiwaniu wisiora z minerału o nazwie "pawie oko" a właściwie to jest bor. Pokonując samochodem 15 km zastanawiałam się co jest grane? Czy to nie dziwne, że czarny golf który leży od prawie trzech lat w szafie nieużywany(nie lubię czarnego koloru), który już kilkakrotnie miał wylądować w pojemniku na odzież nagle mnie przekonał i go ubrałam. To samo z kamieniem który od czerwca miałam tylko dwa razy na sobie nagle zapukał do mnie? E tam Anka, nie masz innych problemów?

Przyjechałam do przyjaciółki. Weszłam na posesję i jakiś dziwny spokój, powiedziałabym błogi spokój mnie ogarnął. Umysł natychmiast podrzucił mi skojarzenie tego spokoju ze spokojem osoby zmarłej. Zignorowałam to.Weszłam do mieszkania. Przyjaciółka właśnie wychodziła z obiadem do starej ciotki, którą się opiekowała, a która mieszka na parterze tego budynku.
Ania wejdź, ja tylko zniosę obiad cioci i zaraz jestem z powrotem. Postaw sobie na kawę. Schodząc po schodach stanęła spojrzała na mnie i powiedziała;... Nie widziałam ciotki dzisiaj żeby na sumę wychodziła. Może umarła? Spojrzałam na nią; no nie przesadzaj, a bo to pierwszy raz nie była na sumie? Starzy ludzie czasem są słabi, źle się czują, albo im się nic nie chce, są zmęczeni. Idź bo jej wystygnie. Nagle dzrwi się otwierają wpada przyjaciółka. Matko boska ciotka chyba nie żyje! Chodź szybko! Wpadłam na dół. Dotknęłam pulsu, niestety... Ciotka leżała na łóżku z nogami opuszczonymi na ziemi, ze zmianami pośmiertnymi na skórze. Śmierć nastąpiła gwałtownie, prawdopodobnie wczoraj późnym wieczorem.

Zastanawiam się, czy gdybym wczoraj pojechała do przyjaciółki, czy nie dostałabym sygnału że coś się dzieje z ciotką? Czy byłaby możliwa reakcja na uratowanie jej?
slodkacreepy
Nowy
Nowy
Posty: 3
Rejestracja: 13 paź 2016, 10:38
Podziękował: 1 raz

Re: Śmierć przychodzi w mgnieniu sekundy

Postautor: slodkacreepy » 13 paź 2016, 11:02

Nie mamy wpływu na rzeczy ponad ludzkie, nadnaturalne. To, że przyjechałabyś wczoraj nic, by nie zmieniło. Los jest dla nas zaplanowany i przeznaczenie ściga każdego człowieka. Twoje wcześniejsze odwiedziny mogły, by tylko wydłużyć żywotność cioci o kilka dni, a czy to ma sens?
Awatar użytkownika
Lakshmi
VIP
VIP
Posty: 598
Rejestracja: 13 sty 2016, 19:34
Podziękował: 126 razy
Podziękowano: 285 razy

Re: Śmierć przychodzi w mgnieniu sekundy

Postautor: Lakshmi » 13 paź 2016, 12:48

Hm, Czy los jest dla nas zaplanowany? Może zaplanowane jest otoczenie w którym dane jest nam żyć, ale nic ponad to, bo zgodnie z daną nam wolną wolą jesteśmy zobowiązani dokonywać wyborów. Natomiast w kwestii samego aktu śmierci, czyli zakończenia naszego życia w sposób naturalny być może byłoby to zgodne z przeznaczeniem. Ciotka miała swoje lata, jednak kiedy nas zaskakuje gwałtowna śmierć rodzą się pytania i dylematy. Oczywiście kiedy odetniemy uczucia i popatrzymy na sytuację na zimno, logicznie i racjonalnie to taka śmierć staje się czymś naturalnym. Prawda jest taka, że rodząc się już jesteśmy naznaczeni stygmatem śmierci. Jedni wcześniej inni później. Śmierć przychodzi na wiele sposobów, albo my sami przyczyniamy się do niej poprzez nasze wybory, albo pojawia się w sposób naturalny jako przeznaczenie zakończenia naszej drogi tu na ziemi, albo zgon następuje poprzez złe wybory innych mających wpływ na nasze życie.

Zaskakujące jest to, że w dzień poprzedni nie chciała zjeść obiadu mówiąc że już jej obiad niepotrzebny bo będzie umierać. Dwa dni wstecz jeszcze jechała na rowerze do kościoła i na cmentarz, i nic nie wskazywało na odejście.
hanys69
Nowy
Nowy
Posty: 4
Rejestracja: 08 cze 2017, 20:17
Podziękowano: 2 razy

Re: Śmierć przychodzi w mgnieniu sekundy

Postautor: hanys69 » 09 cze 2017, 15:15

"Śmierć nie jest przypadkowa, śmierć nie osądza, śmierć wybiera i przychodzi, śmierć nie jest stronnicza, nie jest uczuciowa"

"Los jest dla nas zaplanowany i przeznaczenie ściga każdego człowieka" - Nigdy nie był i nigdy nie będzie. Przeznaczenie i przypadek to jedynie wynik działania każdego stworzenia na świecie. "Przypadkowo potrącił pieszego" - nie ma w tym żadnego przypadku, albo pieszy wtargnął na jezdnię, albo kierowca się nie zainteresował otoczeniem. Pojazd mógł mieć awarię, ale to również jest wina niedopatrzenia, braku naprawy, nie sprawdzenia stanu technicznego, itd. Zwyczajny ciąg przyczynowo-skutkowy.

"Śmierć z przyczyn naturalnych" - czym jest przyczyna naturalna? Zatrzymanie akcji serca z powodu starości? Bezsens. Jeśli tak by to przyjąć to bez względu na to jak żyjemy (jak się odżywiamy, jak spędzamy dzień, itd.) umieralibyśmy... gdy przyjdzie czas... a tak nie jest, my sami twierdzimy, że ktoś umarł, bo "przyszedł czas".

Przyczyny śmierci. "Życie" nie zostaje nam "dane", a "pożyczone" więc kiedyś trzeba je oddać - tak można by określić fakt, że rodzimy się aby umrzeć.

"Śmierć przychodzi na wiele sposobów, albo my sami przyczyniamy się do niej poprzez nasze wybory, albo pojawia się w sposób naturalny jako przeznaczenie zakończenia naszej drogi tu na ziemi, albo zgon następuje poprzez złe wybory innych mających wpływ na nasze życie."
Tutaj się nasuwa pytanie, czy faktycznie możemy wybrać kiedy umrzemy, czy faktycznie nasze lub czyjeś złe wybory mają na to wpływ w całości, czy jest to tylko w jakimś stopniu. Dlaczego warto o tym pomyśleć. Jeśli przyjmiemy, iż Śmierć to jakiś Byt lub Żyjąca Energia i jest niczym strażnik naszego życia, a zarazem "pożyczkodawcą", to czy faktycznie mamy wpływ na to kiedy umrzemy? Mamy wolną wolę, ale można na nią bez problemu wpływać. Jest wielu samobójców którzy pomimo wielu prób ponieśli porażkę, a sposób w jaki chcieli zakończyć swoje życie był "pewniakiem". Ktoś skoczył z budynku głową w dół, ale po drodze obróciło go i połamał jedynie nogi. Ktoś podciął sobie żyły, ale krwawił zbyt wolno i zdążyli go znaleźć. Ktoś położył się na torach, ale nagle wyłonił się nieznajomy z krzaków i go uratował. Więc, czy aby na pewno mamy na to wpływ? Raczej wszyscy znają nasze powiedzenie "Nawet w drewnianym kościele na głowę może Ci spaść cegła".
Ciągi przyczynowo-skutkowe muszą przyjmować możliwość, iż nie tylko my mamy wpływ na to jak potoczą się wydarzenia.
Co do wolnej woli, ktoś nawet w słoneczny dzień nagle bez powodu poczuje się źle i pójdzie się na kimś wyżyć, może nawet zabije. Zdrowa osoba, na ciele i umyśle, po prostu poczuł, że musi to zrobić.

"Zaskakujące jest to, że w dzień poprzedni nie chciała zjeść obiadu mówiąc że już jej obiad niepotrzebny bo będzie umierać." - to jest bardzo częste zjawisko szczególnie u osób przewlekle chorych, śmiertelnie chorych i osób wiekowych. Na ich nieszczęście, każdy to bagatelizuje odpowiadając coś w stylu "przestań gadać głupoty", a oni dokładnie wiedzą co mówią, zupełnie jakby zostali już uprzedzeni.

"Zastanawiam się, czy gdybym wczoraj pojechała do przyjaciółki, czy nie dostałabym sygnału że coś się dzieje z ciotką? Czy byłaby możliwa reakcja na uratowanie jej?" - Wątpliwe. Doszło do zatrzymania akcji serca, a w wyniku tego śmierci (jeśli dobrze rozumiem co piszesz), prawdopodobnie nawet reanimacja na nic by się zdała. Jak to mawiacie "nadszedł czas".
Awatar użytkownika
Lakshmi
VIP
VIP
Posty: 598
Rejestracja: 13 sty 2016, 19:34
Podziękował: 126 razy
Podziękowano: 285 razy

Re: Śmierć przychodzi w mgnieniu sekundy

Postautor: Lakshmi » 09 cze 2017, 16:33

Można i tak dywagować, chociaż reakcja z zewnątrz ratuje życie. Akt śmierci to nie istota, ani byt. to ustanie zyciowych funkcji fizycznego organizmu. Umiera ciało ponieważ na ciało działa czas i zużycie biologiczne maszyny zwącej się organizmem. Jednak czasami tylko jeden organ może być słaby i szybka reakcja aby go odczytać i wspomóc daje szansę na wyjście z sytuacji. Czy to jest przeznaczenie? Jedyne prawdziwe przeznaczenie to to że kiedyś umrzemy, czyli nasze ciało fizyczne umiera, ponieważ tylko przez ciało fizyczne w tym wymiarze, które daje nam zdolność doświadczania i dokonywania wyborów możemy się rozwijać i uczyć. Możemy użyć określenia przeznaczenie w momencie, kiedy nasz czas na naukę dobiegł końca, i w zależności co osiągnęliśmy opuszczamy opakowanie ziemskie
hanys69
Nowy
Nowy
Posty: 4
Rejestracja: 08 cze 2017, 20:17
Podziękowano: 2 razy

Re: Śmierć przychodzi w mgnieniu sekundy

Postautor: hanys69 » 09 cze 2017, 19:02

Poważnie chcesz ze mną rozmawiać naukowo na forum o tematyce paranormalnej?
Nie zrozumiałaś co napisałem, nie napisałem nic o samym akcie śmierci tylko o tym co do niej prowadzi. To, że ciało gnije i się starzeje to żadna nowość, nowością byłoby gdyby ktoś powiedział, że wiedząc to, może określić z dokładnością co do sekundy czas przyszłego zgonu.

"Jednak czasami tylko jeden organ może być słaby i szybka reakcja aby go odczytać i wspomóc daje szansę na wyjście z sytuacji." - Mówisz poważnie? Jako zwykła osoba jesteś w stanie zatrzymać profanację np. jelita albo innego narządu? Jesteś w stanie ożywić mózg? Nic nie jesteś w stanie zrobić, jedynie masaż serca który jest w stanie pomóc tylko gdy serce ma siłę nadal bić samodzielnie i sztuczne oddychanie, które również magicznie nie przywróci płuc do życia, a jedynie wspomoże odzyskać sprawność.

To, że Ty lub ja umrzemy, nie oznacza, że takie jest przeznaczenie. Zacznijmy od tego, że jak sama piszesz umiera ciało, a jako osoba logicznie myśląca musisz dopuszczać możliwość istnienia duszy. Jeśli dusza istnieje to śmierć ciała nie jest końcem i przeznaczenie w które wierzysz pryska. Skończmy z kolei na tym, że fakt, iż ja lub Ty umrzemy, nie oznacza, że wszyscy inni również to robią. To, że czegoś nie doświadczyliśmy, nie zaprzecza istnieniu owej rzeczy.
Awatar użytkownika
Lakshmi
VIP
VIP
Posty: 598
Rejestracja: 13 sty 2016, 19:34
Podziękował: 126 razy
Podziękowano: 285 razy

Re: Śmierć przychodzi w mgnieniu sekundy

Postautor: Lakshmi » 09 cze 2017, 20:39

Nie za bardzo kumam co chcesz powiedziec, ale ja mówię o śmierci ciała, a nie duszy. Dusza nie umiera, ona zmienia wymiar idac na poziom który rozwinęła w bedac ciele ludzkim poprzez doswiadczenia

Wróć do „Życie po życiu”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość