,,Egzorcysta" W.Friedkina z 1973r. a Omen R.Donnera z 1976r. Czy obie produkcje się aż tak różnią od siebie?SiłaPrzekazu

Demony i złośliwe byty.

Moderator: Redaktorzy

Awatar użytkownika
brak_DNA
Bywalec
Bywalec
Posty: 52
Rejestracja: 22 sty 2017, 10:22
Lokalizacja: Busko-Zdrój
Podziękował: 14 razy
Podziękowano: 27 razy

,,Egzorcysta" W.Friedkina z 1973r. a Omen R.Donnera z 1976r. Czy obie produkcje się aż tak różnią od siebie?SiłaPrzekazu

Postautor: brak_DNA » 15 mar 2017, 17:09

Lata 60-te i 70-te to tak ideologiczny i nietypowy okres jeśli chodzi o rozwój popkultury i wpływu religii, sekt, subkultur na życie ludzi. Mogę to powiedzieć o sobie i o wielu moich rówieśnikach, bo kto nie żył w tamtych czasach, nie będzie ich mógł do końca zrozumieć, lecz warto zaznaczyć jedno, że to ponad 40 lat temu jak przypominają słynny demonolog i medium Ed i Lorraine Warrenowie – nastąpił drastyczny wzrost aktywności złych, mrocznych bytów. To właśnie popularny nurt, w którym ceniono sobie przestrzeń osobistą, niezależność i za pomocą, którego próbowano się odciąć od narzucanego przez własny Naród ,,życia pod klucz” spowodował, że ludzie bez żadnego szacunku i z totalną Ignorancją zaczęli uczestniczyć w seansach spirytystycznych oraz m.in. masowo wykupywać Planszę Ouija. Tablicę tą można było kupić nawet w ,,kiosku” czy w zwykłym sklepie na rogu. Była dostępna dosłownie wszędzie. Psychodeliczne narkotyki oraz wywołane przez nie doznania nie wystarczały. Co jeszcze ludziom mogło zagrozić, skoro czuli się ,,Panami” tego świata? Co zrobi im taka Ouija? Przecież to tylko gra, a od takiej niewinności wszystko się zaczyna. I tak 12-letnia Regan z Georgetown w USA nawiązuje kontakt z Istotą Demoniczną, która będzie usiłowała posiąść jej duszę. Rozpoczyna się piekło, którego można było uniknąć.
,,Egzorcysta” Williama Friedkina z 1973r. to film nie straszny jak typowy horror, lecz przerażający, budzący konsternację oraz naruszający zasady Wiary. Nie każda produkcja, w której opętanemu może pomóc tylko kwalifikowany duchowny budzi aż tak skrajne odczucia. Dzieło tego amerykańskiego reżysera miało premierę w czasach, w których nie dysponowano świetną technologią czy wyjątkowymi efektami specjalnymi. Poprzez charakterystyczne ustawienie kamer, niezwykłe oświetlenie, krzykliwą, wwiercającą się i zgrzytającą muzyką w tle, odpowiednio dopasowane wątki dwóch zupełnie inaczej nastawionych do sprawy księży oraz naturalną grę aktorską Lindy Blair I (Regan) dano na Film niezwykle poruszający oraz pobudzający do rozmyślań na temat małości naszego człowieczego jestestwa w stosunku do tak prastarych, potężnych i demonicznych mocy.

Odrazę, obrzydzenie, zgorszenie i skrajny chłód na całym ciele wywołują sceny odprawiania Rytuałów Rzymskich, w których Ojciec Merrin i Ojciec Karras stawiają czoła niebotycznej obdarzonej wolną wolą demonicznej marze: Pazuzu. 12-letnia Regan z trudem wytrzymuje tą batalię. Z trudem radzi sobie z bytem, którego jedynym celem jest zruganie, odczłowieczenie Istoty Ludzkiej i zadanie jej jak największego i ,,Najdłuższego" fizycznego bólu. Jej twarz nie przypominała już twarzy typowego człowieka. Demon zmienił ją w taką, która posiadła dzikie, bestialskie kształty. Całe ciało Regan, a przede wszystkim jej buzia, i kończyny stały się tak napuchnięte jakby były częścią wynurzonych zwłok topielca. Gnijąca skóra, prawie zielono blade żyły, w których nie płynęła już krew lecz jad, żółć i łój. Nigdy nie zapomnę widoku tej stłamszonej i upodlonej nastolatki. Nieważne czy to film czy nie, ale nigdy nie chciałbym przeżyć czegoś takiego czego doświadczyła Regan. Dzieło Friedkina kończy się bardzo dramatycznie. Zwyciężyła nie zwykła dobroć czy jakiś dobry uczynek. Szatana pokonała niesamowita siła wiary i akt poświęcenia, by za kosztem życia dwóch księży, Regan mogła odzyskać swoją duszę.


,,Egzorcysta" z 1973r. to nie zwykłe ,,straszydło",które co rusz wchodzi do Kin. Ten film wywołał u mnie dziwny chłód, który czułem na długo po zakończeniu seansu. Ciężko mówić o oglądaniu takiego dzieła ponownie. Można przejrzeć tylko niektóre elementy, ujęcia z poza planu lub niektóre dodatki. Naprawdę, produkcja ta wywołuje skrajne odczucia i dosadnie paraliżuje, więc powinno się ją obejrzeć tylko ten jeden, jedyny raz.


,,Omen" z 1976r. to dzieło przerażające, lecz zupełnie inne od ,,Egzorcysty". Oczywiście i w tym przypadku mamy do czynienia z niepojętym złem, lecz tu Szatan zapuszcza swe korzenie już w płodzie dziecka , by w przyszłości w niczemu niewinnej sylwetce 6-letniego Damien'a, mając namacalne ludzkie ciało i demoniczne moce , wywołać Apokalipsę i zgnieść ludzkość w dłoni jak gniecie się garść orzechów..Sceny dojazdu Damiena z rodzicami na Ślub do kościoła i jego jeżdżenie w kółko na dziecinnym trójkołowym rowerku w przestrzeni piętra rezydencji jest tak wkurzająca i irytująca, że aż przeradza się w piekielną i przeszywającą czynność. Muzyka z bardzo wysokim tonami, które na przemian walczą z grubymi basowymi pomrukami zmrażają ciało do bólu. Gdyby nie odpowiednia ścieżka dźwiękowa ,,Omen" na pewno nie byłby aż tak ,,zatrważający" jaki jest. Widowisko to nie kończy się dobrze.Można powiedzieć, że raczej fatalnie gdyż Antychryst staje u boku prezydenta by powoli badać otoczenie i za pomocą elit politycznych skłócić ze sobą ludzkość, czyli wywołać totalny Armageddon

A wy co sądzicie o ,,Omenie" z 1976 roku i ,,Egzorcyście" z 1973r? Tych filmów, nie powinno się w ogóle porównywać, ale jeśli już tak, to który z nich bardziej zapadł Wam w pamięć i bardziej przeraził?

Wróć do „Demonologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość