Legendy z dzieciństwa

Starożytne jak i współczesne wierzenia.

Moderator: Redaktorzy

Awatar użytkownika
QueenK
Królowa
Królowa
Posty: 32
Rejestracja: 20 sty 2016, 9:30
Podziękował: 53 razy
Podziękowano: 25 razy

Legendy z dzieciństwa

Postautor: QueenK » 06 lut 2016, 21:40

Pamiętacie jak to za dzieciaka starsi nas straszyli? :D
Na ten moment pamiętam tylko czarną wołgę i tych co porywali dzieci do wycięcia narządów. Ale ze szczegółami to ciężko. :)

A wam coś zapadło w pamięci? :)
You hate me, huh? That sounds like the beginning of a love story, not the end of one...
Awatar użytkownika
Risto
Wróżbita
Wróżbita
Posty: 160
Rejestracja: 10 sty 2016, 9:37
Lokalizacja: Biała Podlaska
Podziękował: 170 razy
Podziękowano: 30 razy
Kontaktowanie:

Re: Legendy z dzieciństwa

Postautor: Risto » 06 lut 2016, 21:53

Taką lokalną najbardziej u mnie znaną jest legenda o kamiennej babie. Widzę, że historia jest opisana w Internecie. Generalnie opowiada o miłości, na którą nie chcieli się zgodzić rodzice dziewczyny. Matka dziewczyny rzuciła na nią klątwę, a dziewczyna zamieniła się w kamień. W sumie to były też inne legendy, bardziej przerażające. Muszę odkopać :)
Awatar użytkownika
QueenK
Królowa
Królowa
Posty: 32
Rejestracja: 20 sty 2016, 9:30
Podziękował: 53 razy
Podziękowano: 25 razy

Re: Legendy z dzieciństwa

Postautor: QueenK » 06 lut 2016, 21:59

Ciekawe. :) Ja też muszę sobie właśnie przypomnieć, bo nic mi szczególnego nie przychodzi do głowy, ale wiem że trochę tego było. Dlatego piszcie, bo może niektóre legendy były tak popularne, że nie tylko w jednym rejonie się je rozpowszechniało... Natomiast o tej, co napisałeś, nie słyszałam. ;)
You hate me, huh? That sounds like the beginning of a love story, not the end of one...
Awatar użytkownika
Biel
Nowy
Nowy
Posty: 11
Rejestracja: 06 lut 2016, 18:37
Lokalizacja: Polska zachodnia
Podziękowano: 2 razy

Re: Legendy z dzieciństwa

Postautor: Biel » 06 lut 2016, 23:00

Pamiętam jedną, która tak się składa, że akurat legendą nie była :D Co środę pomiędzy domami przejeżdżał bus, który ogłaszał się, że zbiera dzieci w zamian za ziemniaki. Pamiętam, że w okolicy w tym czasie panował chaos, który początkowali rodzice nawołujący swoje bawiące się poza domem dzieci. Do tej pory słyszę jak babcia krzyczy swoim podniesionym głosem, że nie ma u niej żadnych dzieci, kiedy my zaś chowaliśmy się za gankiem z kołataniem serca i gulą na gardle :P
Jamar
Początkujący
Początkujący
Posty: 24
Rejestracja: 07 lut 2016, 17:55
Podziękowano: 4 razy

Re: Legendy z dzieciństwa

Postautor: Jamar » 07 lut 2016, 18:03

Legenda? o kamiennej dziewczynie z połowy XX w.
https://www.youtube.com/watch?v=j2AEnPKUO20
Awatar użytkownika
Lakshmi
VIP
VIP
Posty: 589
Rejestracja: 13 sty 2016, 19:34
Podziękował: 125 razy
Podziękowano: 282 razy

Re: Legendy z dzieciństwa

Postautor: Lakshmi » 09 lut 2016, 23:16

Jest taka legenda, którą słyszałam od przewodnika na zamku

O czarnym psie

Legendy mówią, a obecni mieszkańcy potwierdzają, że na zamku nocami pojawia się ogromny czarny pies pobrzękujący długim na trzy metry łańcuchem. Starsi mieszkańcy opowiadają, że nocą żaden koń nie ośmielił się przejść przez zamkową bramę, choć na zamkowym dziedzińcu nigdy nie brakowało soczystej trawy. O swoim spotkaniu z ogromnym czarnym psem w latach 60-tych, opowiadają do dziś dwaj rolnicy, którzy nocą w przeddzień odpustu w Gieble chcieli wygnać krowy na pastwiska aby rano móc od razu do Giebła sie wybrać. Nie tak dawno temu pewien młodzieniec, który nie chciał wierzyć opowieściom miejscowych nestorów, postanowił zanocować na zamkowym dziedzińcu. Jak później ze skruchą wyznał, w środku nocy najpierw usłyszał pobrzękiwania łańcucha a następnie usłyszał za plecami powarkiwanie. I choć księżyc był w pełni, kiedy sie odwrócił niczego nie zobaczył, jednak dźwięk nie ustawał. Wystraszony biegł przed siebie co sił w nogach czując na karku trupiolodowaty oddech, aż dotarł do stawu. Kiedy wskoczył do wody przed nim ukazała się ogromny psi łeb. Na szczęście letnie noce nie są długie. W dali zapiał kur a czarny pies wyskoczył z wody i pognał do zamku.

Korzenie tej legendy sięgają XVII wieku, kiedy to Mikołaj Firlej sprzedał zamek Stanisławowi Warszyckiemu. Miłośnicy historii zapewne dobrze znają barwne dzieje tego patrioty, który w czasie Potopu Szwedzkiego stał u boku Jana Kazimierza, bronił między innymi Częstochowy i gościł najznamienitszych dygnitarzy polskich. Co więcej był też świetnym gospodarzem, który dbał o rozwój rzemiosła i rękodzieła na swych ziemiach.
Jednak wśród peanów na cześć Warszyckiego pojawiają tu i ówdzie opowieści o jego okrucieństwie. Uwielbiał ponoć tortury i folgował sobie w ich stosowaniu pod błahymi nawet pretekstami, szczególnie okrutny miał być wobec swych kolejnych żon, z których jedną chłostał na oczach poddanych, drugą miał zamurować żywcem i wysadzić tą część zamku. Według opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie Warszycki jeszcze za życia został porwany przez diabła do piekła i stamtąd nocami powraca na zamek pilnować swoich skarbów ukrytych przed wszystkimi. Skarby te miały stanowić posag jego córki jednak, choć strasznie bogaty, Warszycki nie dał córce nawet talara.


Powracajac do tej legendy: Mam znajomą która należy do bractwa rycerskiego. Kiedyś mieli kilkudniowe występy na zamku w Ogrodzieńcu. Pod murami mieli rozbite namioty na ten czas, w których nocowali. Powiedziała mi, że jednej nocy idąc do WC widziała w świetle księżyca postać psa po drugiej stronie dziedzińca. Siedział nieruchomo pod murem. Do wc juz nie doszła tylko w strachu wróciła do namiotu
омїкяои★

Re: Legendy z dzieciństwa

Postautor: омїкяои★ » 09 lut 2016, 23:53

Crittersy. Obejrzałem ten horror i od tamtej pory bałem się ich jak ognia. Bałem się, że są pod łóżkiem, pod szafkami itd. To może nie legenda ale utkwiło mi to w pamięci.
Awatar użytkownika
Książę Ciemności
Żyjący Forum
Żyjący Forum
Posty: 183
Rejestracja: 24 sty 2016, 16:23
Podziękował: 26 razy
Podziękowano: 49 razy

Re: Legendy z dzieciństwa

Postautor: Książę Ciemności » 12 lut 2016, 12:08

Tak za dzieciaka to chyba tylko Bebokiem się straszyło, albo że Cygan porwie i sprzeda. Częściej to się bało pasa albo odcięcia kieszonkowego. Pamiętam, że pod schodami na klatce schodowej kiedyś Było takie jakby pomieszczenie otwarte, a potem to zamurowano. Ktoś rozpuścił plotę, że tam była ucięta ręka i spalone włosy czy coś. Noo i każdy bał się do tej piwnicy... Ba! Zbliżyć do tego miejsca. Piwnicy się każdy bał. Noo i opowieści o duchach. Podobno w Zaduszki czy kiedyś tam jak się przyjdzie do kościoła o dwunastej w nocy to się widzi, jak duchy idą na msze. Ja się jeszcze bałem kosmitów. A jak byłem pięciolatkiem, to wojowników ninja. Bo miałem wrażenie, że przyjdzie wojownik ninja i mnie porwie. XD Taki podobno nawiedzony dom jest u nas i jego też się wszyscy bali. Kiedyś jeszcze mój sąsiad włączył ostry metal podobny trochę do muzyki funeralnej, więc wziąłem go za wampira. I bałem się chodzić koło jego drzwi. Pamiętam jeszcze ten strach, kiedy idąc na klatce schodowej zgasło światło. Wszystkie dzieciaki biegały, żeby tylko światło nie zgasło.
Awatar użytkownika
oleks24f
VIP
VIP
Posty: 450
Rejestracja: 02 lut 2016, 22:40
Lokalizacja: Sopot
Podziękował: 284 razy
Podziękowano: 257 razy

Re: Legendy z dzieciństwa

Postautor: oleks24f » 12 lut 2016, 14:18

Ja znam parę opowieści podchodzących jednak pod kategorię legend miejskich. Pierwsza to o satanistach, którzy podobno porywali dzieci z podstawówki do jakiś opuszczonych ruin i tam cieli im twarz albo w linię, albo w kratkę w zależności od tego jakie dziecko miało zeszyt. Druga to o porywaczach dzieci z toalet w MacDonaldzie. Nadal pamiętam jak mama mnie straszyła bym sam nie chodził do toalety w macu, bo podobno jacyś handlarze organami, usypiali eterem dzieci, które same chodziły do toalet. Potem takie dzieci znajdowano gdzieś tam, bez nerek, wątroby. Moja mama usłyszała to kiedyś od swojej koleżanki, która wzięła to na poważnie. Swego czasu u mnie w mieście było jednak dosyć głosno, i trochę strachu co poniektórzy łatwowierni rodzice się wtedy najedli. Zapadło mi to w pamięć bo kiedyś jak byłem z moją mamą, tą jej koleżanką i jej córką w macu na zakończenie roku szkolnego w podstawówce, to oczywiście nasze mamy nie pozwoliły nam samym iść do toalety i straszyły tymi porywaczami. Z tego co potem się dowiedziałem to ta legenda o toaletach, była mutacją innej też o porywaczach ale z toalet w supermarketach i galeriach handlowych. Z takich nowszych to coś o dziecku co podobno udusiło się popcornem, niedawno jak kupowałem sobie taki paczkowany popcorn to babka ze sklepu mówiła mi to jako argument na to że prażona kukurydza może być niebezpieczna. Nie za bardzo wiem o co w tej sprawie chodziło, bo moja rozmówczyni nie podała żadnych szczegółów tej sprawy, więc być może coś takiego kiedyś miało miejsce. Co do satanistów to moja katechetka lubiła straszyć nimi naszą klasę w podstawówce, pamiętam jej opowieści, o tym jak to oni zabijają rodziców, niszczą groby i jedzą ludzkie mięso. Nie wiem na ile jest to prawda, pewnie gdzieś istnieją tacy psychole i wykolejeńcy umysłowi, którzy dopuszczają takich czynów, ale ta babka miała chyba na ich tle jakąś obsesję i manię bo mówiła o nich strasznie często. Inna sprawa to nie wiem czy dobrze jest straszyć i opowiadać o czymś takim dzieciom z podstawówki, ale to już inny temat.
"we Wszechświecie istnieje
nieskończona liczba światów podobnych, jak i niepodobnych do naszego".

Epikur (341 -270 rok p. n. e.).


Matematyka jest alfabetem, za pomocą którego Bóg opisał wszechświat
Galilieusz
Rebellious
Początkujący
Początkujący
Posty: 27
Rejestracja: 15 lut 2016, 10:24
Podziękował: 7 razy
Podziękowano: 4 razy

Re: Legendy z dzieciństwa

Postautor: Rebellious » 16 lut 2016, 23:48

Było tego trochę, ale już nie pamiętam. Zapadła mi w pamięć jedynie ta o Babie Jadze. Nadal pamiętam jak mi mówili:"Nie idź tam, bo cię porwie Baba Jaga"(coś podobnego). Przez to mi się śnił koszmary

Wróć do „Mity i Legendy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość