Miłość i odpuszczanie.

Czakry, medytacja

Moderator: Redaktorzy

danut
VIP
VIP
Posty: 234
Rejestracja: 26 sty 2016, 18:12
Podziękował: 268 razy
Podziękowano: 152 razy

Miłość i odpuszczanie.

Postautor: danut » 23 lut 2018, 20:09

Wiele razy podejmuję ten wątek w rozmowach, a to dlatego, że w ostatnich latch zbyt często osoby piszące o rozwoju duchowym nawołują do miłości bezwarunkowej, dołączając odpuszczanie wszystkim dopuszczających się nieprawości wobec nas. Uważam,że nie tedy droga. Owszem własną mściwość,chęci odwetu powinniśmy zwalczać,ale...Pomijając fałszywe odpuszczam i szczere odpuszczam przedstawia się i tak tę sprawę zbyt ogólnie. Podam jako przykład ascetkę, która myśli, że to jej cierpienie da jej wybawienie i która odpuszcza swoim złoczyńcom i przez nich cierpi, ponieważ myśli, że ona nie musi ich karać, gdyż wszystko za nią uczyni Bóg. Tymczasem Bóg odpowiada [b]" Co rozwiążecie na Ziemi, będzie rozwiązane i w Niebie" :[/b]D Bóg, który nikogo nie wywyższa, ani nikogo nie poniża. Który zostawia ludziom wolną wolę w wyborze tego kim sami naprawdę chcą być i wskazuje na to, jakie czego są konsekwencje. A konsekwencją takiego "odpuszczam" jest rozpanoszenie się złego i wzmocnienie się jego poczucia bezkarności, zysk dla pokrzywdzonego - żaden, bo nie otrzyma on za taką postawę żadnej nagrody. Drugą postawę reprezentuje osoba widząca i wyciągająca ze swojego cierpienia coś co było dobre i to jest na plus, gdyż tak rzeczywiście ono działa na rozumnych. Tych, którzy myślą, rozważają, wyciągają wioski, kształtując siebie i wznosząc. Redukują swój żal, rezygnują z chęci odwetu,bo zdają sobie sprawę z tego, że przy odbijaniu piłeczki wejdą w ten sam co złoczyńca, lub nawet gorszy krąg zła,z którego później wyplatać się im będzie bardzo trudno. Zdobywają naukę i odgadują sposób rozwiązywania spraw i ziemskich i niebieskich. Ale tu nie ma mowy o bezpodstawnym wybaczaniu. To pojawia się wtedy, gdy osobę która wyrządza nam krzywdę bezgranicznie kochamy. Tylko wówczas nie przynosi to rozwiązania problemu, bo jak wyżej uważam,że Bóg posługuje się o wiele większa świadomością rzeczy, On ma ogląd całości, a nie wycinka i dlatego w Niebie jest selekcja. Zatem, gdy kogoś tak kochasz, to chcesz z nim wiecznie być- nieprawdaż? Jednak, jeśli on nie naprawi własnych błędów a Ty nie jesteś taka sama jak on, to w innych rzeczywistościach nie spotkacie się. I mamy - pozostawienie kogoś bez pomocy, przyzwolenie dla czynionego przez niego zła, brak nauki,a dla nas przez czynione zło cierpienie na Ziemi. Czy potraficie kochać wszystkich ludzi taką miłością? I wreszcie jaki ona miałby mieć cel,czyż nie lepszy jest szacunek,mądrość roztropność, dobro i prawda w świecie? I może za tym kryje się ta miłość prawdziwa, przede wszystkim. Prawdziwa, ale nie bezgraniczna. A obcej osobie nie odpuszczasz z miłości do niej, tyko ze względu na łagodność swojej natury. Po drugie nie raz odpuszczenie jakiejś osobie, szczególnie tej bliskiej jest gorszym złem. Zarówno dla niej jak i dla Ciebie( pisałam o tym wyżej)- przez sprawiedliwą karę taka osoba dostaje szansę na poprawę swojego zachowania. Otrzymuje naukę. Ojciec czy matka nie przyzwalają na złe czyny dziecku z miłości dla niego,za wybryki karzą, a nie odpuszczają mu z myślą "niech się dzieje wola nieba" :D

Wróć do „Rozwój duchowy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość