Platońska teoria miłości

Wszystko związane z filozofią.

Moderator: Redaktorzy

Awatar użytkownika
Chrupek
Sułtanka
Sułtanka
Posty: 239
Rejestracja: 12 sty 2016, 20:31
Lokalizacja: Zainteresowania: historia idei i wyobraźni, filozofia społeczno-polityczna, teologia
Podziękował: 23 razy
Podziękowano: 90 razy

Platońska teoria miłości

Postautor: Chrupek » 13 maja 2018, 14:17

Platon stworzył bardzo oryginalną i interesującą teorię miłości. Nie jest to miłość pojmowana wyłącznie jako czynnik łączący zakochanych w sobie kobietę i mężczyznę. Odnosi się ona do czynów, nauki oraz przede wszystkim do idei piękna – dobra – prawdy, pomysłu, który wymyślił i wprowadził po raz pierwszy w historii ludzkości sam Platon. Tym samym owa idea jest jednym z fundamentów całej filozofii Platona. Jest najważniejsza spośród idei i dzięki niej odbywa się wszelkie poznanie. Platon na tyle cenił sobie ten pomysł, że w jego właśnie imię chciał zniewolić życie innych ludzi, tak aby ci poświęcili je dla odkrywania owej idei w państwie doskonałym.

W 416 r. p.n.e. w domu Agatona odbyło się przyjęcie z okazji jego zwycięstwa w konkursie tragedii, na którym spotkała się inteligencja ateńska. Zabawa trwała co najmniej dwa dni, a Platon opisuje jej drugi dzień. W pierwszym dniu najprawdopodobniej nic ciekawego nie miało miejsca, a całe towarzystwo tak się upiło, że podczas drugiego dnia Pauzaniasz proponuje, aby “można pić możliwie lekko” ([7], 176b), na co wszyscy się godzą. Z kolei Eryksimachos wygania flecistę z pokoju uczty i wnosi, żeby zabawić się rozmową. Przedmiotem rozmowy, idąc za myślą Fajdrosa ma być pochwała Erosa, którą każdy z uczestników ma zawrzeć w swojej mowie. I tak rozpoczyna Fajdros, a po nim o Erosie słyszymy z ust Pauzaniasza, Eryksimachosa, Arystofanesa, Agatona, aż wreszcie Sokratesa.

Po zakończeniu mowy przez Agatona dochodzi do wymiany zdań między nim a Sokratesem. Sokrates stawia pytania: 1) “Czy Eros jest miłością czegoś, czy też niczego?” ([7], 199e); 2) “Czy Eros pragnie tego, do czego się odnosi, czy nie?” ([7], 200a); 3) “A czy ma to, czego pragnie i co kocha, a mimo to dalej pragnie i kocha, czy też on tego nie ma?” ([7], 200a).

Odpowiadając na pytanie trzecie Sokrates stwierdza, że Eros pragnie tego “czego jeszcze nie ma, czego nie posiada, pranie być takim, jakim jeszcze nie jest, pragnie tego, czego mu brak” ([7], 200e). Na pytanie drugie odpowiada, że “pragnie tego do czego się odnosi” ([7], 200a), a na pytanie pierwsze, że “Eros jest miłością tego co piękne” ([7], 201a). Jednakże, jeżeli Eros pragnie piękna, to nie może być pięknym, a także zgadzając się na to, że “co dobre, to jest piękne”, nie jest także dobry. Agaton w swojej mowie twierdził, że Eros jest najpiękniejszy spośród bogów, teraz dochodzi do zgoła odmiennych wniosków, co wprowadza go w zakłopotanie i zaprzestaje rozmowy z Sokratesem, który rozpoczyna swoją mowę ku pochwale Erosa.

Już na podstawie tej rozmowy widać, że Eros jest różnie rozpatrywany. Z pytania pierwszego wynika, że chodzi tu o jakąś siłę, proces, który powoduje miłość, a na podstawie pytania drugiego i trzeciego Eros jest bogiem, który poddaje się procesowi kochania. Eros jest więc pojmowany przez Sokratesa nie tylko jako bóg miłości, ale szerzej jako proces – uczucie kochania i pożądania.

Sokrates informuje słuchaczy, że to co powie o Erosie słyszał od Diotymy z Mantinei. Władysław Witwicki sądzi, że Diotyma została wprowadzona do dialogu po to, aby podkreślić odrębność nauki Platona od poglądów Sokratesa.

Sokrates w rozmowie z Diotymą tak samo jak Agaton twierdził, że Eros jest piękny i dobry, a Diotyma tak jak on wcześniej zaprzeczała temu. Sokrates stwierdził, że jeżeli nie jest piękny i dobry, bo musi być szpetny i zły. Diotyma sugeruje, że tak wcale nie musi być. Między jednym i drugim jest jeszcze stan pośredni, tak jak słuszne mniemanie jest pomiędzy wiedzą i niewiedzą.

Eros nie jest także bogiem. Bogowie są szczęśliwi, ponieważ są piękni i dobrzy, a Eros taki nie jest. On pragnie tylko bycia pięknym i dobrym, ponieważ mu tego brak. Jednak Eros także nie jest człowiekiem, jest “wielkim duchem, mój Sokratesie. Cała sfera duchów jest czymś pośrednim pomiędzy bogiem a tym, co śmiertelne” ([7], 202d). Stefan Okołów w swojej wersji “”Simposion” określa Erosa jako “potężnego demona”, który zajmuje pośrednie miejsce między bogami i ludźmi. Eros jest tłumaczem pomiędzy bogami i ludźmi, który bogom ofiary i modlitwy zanosi, a ludziom rozkosze i łaski.

Eros jest synem Penii (Biedy) i Porosa (Dostatku). Został poczęty na przyjęciu w dniu urodzin Afrodyty. Kiery Poros upił się nektarem i spał w ogrodzie Zeusa, wykorzystała to Penia, która chciała mieć z nim syna, położyła się przy nim.

Eros Przede wszystkim to wieczny biedak; daleko mu do delikatnych rysów i do piękności, jak się niejednemu wydaje; niezgrabny jest, jak potyrcze wygląda, boso chodzi, bezdomny po ziemi się wala, bez pościeli sypia pod progiem gdzieś albo przy drodze, dachu nigdy nie ma nad głową, bo taka już jego natura po matce, że z biedą chodzi w parze. Ale po ojcu goni za tym co piękne i co dobre, odważny, zuch, tęgi myśliwy, zawsze jakieś wymyśla sposoby, do rozumu dąży, dać sobie rady potrafi, a filozofuje całe życie, straszny czarodziej, truciciel czy sofista; ani bóg; ani człowiek” ([7], 204c-d). Ojciec jego jest mądry, a matka niemądra, on zaś jest pośrodku mądrości i głupoty. Jest filozofem, który dąży do miłości – tego co piękne, ponieważ taka jest jego natura.

Sokrates myślał, że Eros jest piękny ponieważ: “Z tego, co mówisz, uważam, żeś brał za Erosa przedmiot miłości, a nie miłość samą. I dlatego ci się Eros taki cudny wydawał. Tak, przedmiot miłości jest naprawdę piękny, subtelny, skończony i doskonały. Ale to, co kocha wygląda inaczej, o tak jakem ci powiedział” ([7], 204b-c). W tłumaczeniu Okołowa ten sam fragment tak brzmi: “Dlatego to, jak sądzę, Eros wydał ci się piękniejszym, bo istota kochana jest rzeczywiście piękną, wykwintną, doskonałą, boską; istota zaś, która kocha ma inną zupełnie postać, jak to tylko wyjaśniłem”.

Wcześniej zostało powiedziane, że Eros jest rozpatrywany jako proces – kochanie i jako bóg. Poprzednicy, którzy wygłaszali mowy przypisywali Erosowi właśnie cechy doskonałe, opisując boga miłości. Platon zaś określa Erosa jako demona, który jest pomiędzy ludźmi i bogami. Miłość rozpatruje jako proces – dążenie do piękna i wyraźnie oddziela przedmiot kochania i podmiot kochania.

Eros powoduje, że ludzie chcą posiadać dobro i piękno, a kiedy już będą je mieli, to będą szczęśliwi. Posiadanie dobra i szczęścia jest wspólne wszystkim ludziom, jednak różni ludzie dążą do tego odmiennymi drogami. Tak samo jest w wypadku wszelkiej twórczości. Twórcami są ci, którzy powodują zaistnienie rzeczy. Ci co tworzą wiersze są nazwani poetami, a ci, którzy tworzą inne rzeczy są nazywani odmiennie. Tak samo jest z Erosem, który ogólnie oznacza dążenie do dobra i szczęścia.

Platon wprowadza nowość w rozumieniu miłości. Odrzuca pogląd, że kochanie to “szukanie swojej drugiej połowy” i twierdzi, że miłość to kochanie “dobra”, ponieważ każdy człowiek dałby sobie odciąć nogi i ręce jeżeli by mu się złe wydawały. Tylko ze względu na “dobro”, które może tkwić w drugiej osobie ją właśnie kochamy.

Ludzie chcą posiadać dobro, jednak do tego trzeba dodać, że chcą je posiadać na zawsze. Sokrates pyta co trzeba zrobić, żeby osiągnąć dobro i jakie działania nazwać miłością? Diotyma odpowiada: “miłość to rodzenie w piękności ciałem i duchem” ([3], 206b). “Jest w każdym człowieku pewien płciowy pęd, cielesnej i duchowej natury. Toteż kiedy człowiek wieku pewnego dojdzie, zapładniać pragnie nasza natura. A nie może zapładniać tego, co szpetne, tylko to, co piękne. Boska to jest rzecz, i w istocie śmiertelnej te dwa tkwią nieśmiertelne pierwiastki: ten płciowy pęd i zapładnianie” ([7], 206c). Tylko poprzez piękno dwoje ludzi może się połączyć i tylko wtedy może wydać potomstwo, kiedy zachodzi między nimi harmonia.

Człowiek pragnie nieśmiertelności, ponieważ przedmiotem miłości jest wieczne posiadanie dobra. Poprzez zapładnianie i wydawanie potomstwa w pewien sposób zapewniamy sobie nieśmiertelność. Człowiek poprzez całe swoje życie zmienia się fizycznie i duchowo, jednak jest nadal tą samą osobą, a przez swoje potomstwo on sam zyskuje nieśmiertelność choć już w innym ciele.

Platon rysuje tu bardzo interesujące hipotezy. Każdy człowiek może być nieśmiertelny poprzez wydanie potomstwa – o tym Platon mówi jasno. Jednak argumentuje to tym, że przez całe życie człowiek mimo ciągłych zmian jest tą samą osobą, a dzięki potomstwu zyskuje nieśmiertelność – budzi wątpliwości. Trudno zrozumieć, co Platon chciał wyrazić w tym fragmencie. Nie można się raczej zgodzić na taki sposób osiągnięcia nieśmiertelności. Chociaż podchodząc do tego czysto biologicznie w każdym potomku danej osoby jest jej część w postaci kodu genetycznego służącego do replikacji nowego organizmu, jednak o tym Platon jeszcze nie wiedział. Możliwe, że Platon inaczej rozumiał nieśmiertelność. Dzisiaj nieśmiertelność pod wpływem religii chrześcijańskiej kojarzy się z życiem wiecznym. Platon odnosi nieśmiertelność także do sławnych czynów i dzieł kultury ludzkiej, które ich twórcom zapewniają nieśmiertelność, jednak tu nieśmiertelność rozumiana jest w sensie nieśmiertelnej pamięci. I tak dzieła Homera, Hezjoda i prawa Solona dały im większą nieśmiertelność niż tym, którzy zostawili potomstwo. “Płodzenie w duszy” jak to nazywa Platon stoi wyżej od “płodzenia w ciele”.

Teoria miłości Platona jest oparta na przechodzeniu przez kolejne stadia do najwyższej miłości. Za młodu człowiek kocha tylko jedno ciało, bo w nim tylko widzi piękno. Następnie zaczyna widzieć piękno we wszystkich ciałach. Potem ceni bardziej piękno ukryte w duszy, aż z czasem bardziej zacznie cenić piękno w czynach i prawach. Piękno, które odkrywa “jest jedno i to samo”, lecz poznaje je stopniowo w różnych formach. Od pięknych czynów przejdzie do podziwiania piękna nauki, gdzie “płodzić zacznie słowa i myśli wielkie i wspaniałe, gnany niesamowitym dążeniem do prawdy”. Na samym końcu drogi miłości znajduje się “piękno samo w sobie, ono samo w swej istocie. Otwiera się przed nim to, do czego szły wszystkie jego trudy poprzednie; on ogląda piękno wieczne, które nie powstaje i nie ginie, i nie rozwija się ani nie więdnie, ani nie jest z jednej strony piękne, a z drugiej szpetne, ani raz tylko takie, a drugi raz odmienne, ani także w porównaniu z czymkolwiek, a z czym innym inne, ani też dla jednego piękne, a dla drugiego szpetne” ([7], 211a). Piękno jest określane jako “w sobie niezmienne i wieczne, a wszystkie inne przedmioty piękna uczestniczą w nim jakoś w ten sposób, że podczas gdy same powstają i giną, ono ani pełniejszym się nie staje, ani uboższym, ani go żadna w ogóle zmiana nie dotyczy” ([7], 211b).

Człowiek, który ogląda piękno potrafi rozpoznać prawdziwe wartości bo dotyka tego co naprawdę jest rzeczywiste i tym samym “kochankiem bogów się staje”.

Mowa Sokratesa zrobiła na słuchaczach wrażenie i zdobyła pochwały. Chwilę po zakończeniu mowy, na ucztę przychodzi pijany Alhibiades, który zaczyna wygłaszać pochwałę Sokratesa. W końcu przyjęcie przeradza się tak jak dnia pierwszego w zbiorową popitkę. Sokrates, który także pił z innymi, jednak ma on na tyle silną głowę, że wczesnym rankiem opuszcza dom Agatona, idzie wykąpać się do Lykonu, a potem spędza cały dzień tak jak zazwyczaj.

W mowie Sokratesa Platon wygłasza pochwałę Erosa, jednak określa go innymi cechami niż wcześniejsi rozmówcy. Dla niego nie jest doskonałym Bogiem, lecz demonem, który jest tłumaczem między bogami i ludźmi. Jego życie polega na wiecznym dążeniu do doskonałości. Eros znajduje się w każdym z ludzi, dlatego wszyscy ludzie pragną posiadać dobro i piękno na zawsze. Widać wyraźnie, że Eros – demon jest rozpatrywany jako pragnienie posiadania dobra i piękna, co Platon nazywa miłością. Jednakże miłość miłości nie jest równa. Na samym dole drabiny znajduje się miłość czysto fizyczna, a na szczycie człowiek może podziwiać idee piękna. Dla Platona “sztuka nie prowadzi do rozkoszowania się pięknem, ale Eros […]. miłość platoniczna jest ową drogą ducha, która poprzez piękno prowadzi do absolutu” ([1], s.45).

Sokrates rozpoczyna swoją mowę od opisu Erosa, a kończy ją na przedstawieniu idei piękna. Piękno jest na równi zestawione z dobrem i prawdą, a Platon używa tych słów zamiennie. To on dał początek sławnej triadzie: prawdzie, dobru i pięknie jako najwyższym wartościom ludzkim.

“Platon nie zaprzeczał, że człowiek prosty znajduje upodobanie w pięknych ciałach, ale sądził, że od ciał piękniejsze są myśli i czyny. Piękno duchowe jest pięknem wyższym. Jednakże i ono nie jest jeszcze najwyższe. Najwyższe piękno jest w idei, ona dopiero jest samym pięknem. Jeśli człowiek ma wykonać coś pięknego, to tylko na wzór idei. Jeśli ciała i dusze są piękne, to tylko przez idee, przez to, że są podobne do idei piękna” ([10], s.120-121).

Idea piękna jest wieczna, niepodzielna, niezmienna, a wszystkie inne rzeczy są piękne, tylko przez uczestnictwo w idei piękna. Ważne jest to, że człowiek który dostąpi oglądania idei piękna otrzymuje niezwykłą moc, ponieważ będzie potrafił rozpoznać prawdziwe wartości.

W “Państwie” Platon mówi więcej o idei dobra, które jest tożsame z ideą piękna. Idea dobra porównana jest do Słońca. Tak jak Słońce czyni, że przedmioty fizyczne są widzialne, tak idea dobra spełnia taką samą funkcję w “świecie myśli i przedmiotów myśli”. Dzięki idei dobra możemy poznawać i odróżniać prawdę od fałszu. “Przedmioty poznania” mogą istnieć także tylko dzięki tej idei.

Koncepcja idei dobra jest na tyle ważnym elementem w filozofii Platona, że nawet ustrój polityczny jest tak skonstruowany aby służyć jej odkrywaniu. Platon dzieli obywateli swojego państwa na trzy klasy. Pierwszą klasę stanowią rolnicy, rzemieślnicy, kupcy, którzy zapewniają wszystko to co jest potrzebne do życia ludziom. Drugą klasę stanowią wojownicy i strażnicy, którzy bronią państwo przed wrogami zewnętrznymi, a także czuwają nad wewnętrzną harmonią państwa. Trzecią klasę stanowią rządzący, którzy są filozofami, oni ustalają porządek i podejmują wszelkie decyzje dotyczące państwa, im także podlegają pozostałe klasy. Rządzić mogą tylko ci, którzy wiedzą co naprawdę jest dobre, mądre i sprawiedliwe, a wiedzą to tylko filozofowie, którzy przez całe swoje życie są tak wychowywani, aby oglądać ideę dobra. Kiedy już ją ujrzą, w ramach wdzięczności państwu zajmą się jego rządzeniem.

W teorii miłości Platona jest ważne także to, że w drodze do najwyższej miłości, trzeba przebyć każdy niższy stopień miłości. Nie jest możliwy żaden przeskok, który by skracał drogę. Takie same rozwiązanie Platon stosuje w swojej teorii poznania. Tam, aby dojść do zrozumienia i pojęcia świata idei trzeba najpierw poznać “obrazy przedmiotów zmysłowych”, same “przedmioty zmysłowe” i “przedmioty matematyczne”. Tu także nie jest możliwy bezpośredni przeskok do świata idei.

Idea dobra ma bardzo szeroki zakres wpływów jakie wywiera. W “Lizynie” Sokrates “[…] wywodzi, że tak jak kochamy lekarza ze względu na zdrowie, tak zdrowie kochamy znowu ze względu na coś innego; przeto wykluczając regres nieskończony musi istnieć” ([11], s.11-12). “To pierwsze miłe; ze względu na nie wszystkie inne rzeczy są i uchodzą u nas za miłe” ([5], 219d). Tym pierwszym miłym jest oczywiście idea dobra.

Gregory Vlastos nie zgadza się z tym, że uważa się, iż miłość Platona to miłość duchowa. Sprzeciwia się Gold’owi sądzącemu, że “jeśli rzeczywiście są oni [tj. para kochanków w Fajdrosie] prawdziwymi miłośnikami mądrości, jedyny rodzaj obcowania, który ich pociąga, to wspólne intelektualne poszukiwania, bycie towarzyszami w wędrówkach po świecie ducha” i Singerowi będącemu zdania, że “W Fajdrosie […] harmonia bieli i czerni ustępuje ostatecznie czysto duchowej więzi, z której wszelki seksualizm został wyegzorcyzmowany”. Vlastos twierdzi, że “formą namiętnego doświadczenia wynalezionego przez Platona, którą należy uznać za oryginalne i zawsze pierwszorzędne znaczenie “miłości platońskiej”, jest specyficzne zmieszanie zmysłowości, uczuciowości i intelektu – związek scalony w równym stopniu erotycznym przyciąganiem, co intelektualnym kompromisem” ([11], s.40).

Vlastos swój sąd opiera na podstawie fragmentów “Fajdrosa”. W człowieku, który ujrzy pięknego młodzieńca, pojawia się “zjawa miłosna”, która ogarnia całą jego duszę. Najpierw do ukochanego rwie biały koń, a następnie “ogarnięty żarem” biały koń i woźnica. Jednak biały koń i woźnica “wstydem się kierują i sami siebie zatrzymują, żeby nie wskoczyć […] na ukochanego” ([4], 254a). Konia czarnego trzeba powstrzymywać siłą ([4], 254e).

Platon mówi, że kiedy ukochany zacznie odwzajemniać swoje namiętne uczucie to miłośnik “pragnie go widzieć, czuć, ściskać, całować i leżeć razem blisko. I oczywiście niedługo zaczną to wszystko robić” ([4], 255e). Widać z powyższego, że miłość Platona, mimo iż chciałoby wielu, nie może być rozpatrywana wyłącznie jako miłość czysto duchowa.

W “Fajdrosie” Eros jest pojmowany jako rodzaj namiętności, który jest nam dany przez bogów, aby ludzie mogli osiągnąć najwyższe szczęście. Dusza każdego człowieka w pierwotnym życiu znajdowała się między bogami i oglądała idee piękna. Kiedy straciła skrzydła, które ją tam utrzymywały, to spadła na ziemię i otrzymała ciało. Jednak

dusza filozofa “przypomina sobie” wszystko to co pośród bogów oglądała. “Idealne piękno przeżerając przez piękno zmysłowe, rozpala duszę, która pragnie zerwać się do lotu i powrócić tam, skąd przyszła. Pragnieniem tym jest właśnie Eros, który transcendentnym gorącym pragnieniem tego co ponadzmysłowe sprawia, że duszy wyrastają na nowo jej utracone skrzydła” ([8], s.264).

Reale o miłości Platona pisze: “Miłość jest nostalgią za Absolutem, jest transcendentnym ciśnieniem ku emu co metaempiryczne, jest siłą, która pcha do powrotu naszego pierwotnego bycia – razem – z – bogami”. Jednak u samego Platona możemy przeczytać, że dusza przypomina sobie piękno w drugiej osobie – i to, także jest miłość.

Miłość fizyczna zajmuje najniższe miejsce w hierarchii miłości Platona. Miłość między kobietą i mężczyzną jest rozpatrywana tylko w sensie wydawania potomstwa, gdzie mężczyzna jest tym “pełnym nasienia”, który “zapładnia i tworzy” w napotkanym pięknie. Vlastos pisze, że: “co najwyżej to: miłość małżeńska, jak bardzo nie byłaby potężna, wciąż pozostaje w schemacie Platona duchową ślepą uliczką – porywem wyczerpującym się bez reszty wraz z osiągnięciem najbliższego celu; nie pozostawia więc żadnego zapasu energii, który by zasilał wzlot ku siedzibie bogów” ([11], s.42).

Vlastos o teorii miłości Platona stwierdza, że “jako teoria miłości do osób nastręcza ona swoistą trudność: tym, co mamy w ludziach kochać jest przejawiający się w nich obraz idei. Mamy ich kochać o tyle, i tylko o tyle, o ile są dobrzy i piękni; skoro jednak tak niewielu ludzi jest dziełem doskonałości, a nawet najlepsi z tych, których mamy możliwość kochać naznaczeni są smugami szpetoty, nikczemności, pospolitości, śmieszności.; nasza miłość ma się kierować wyłącznie ku ich cnocie i pięknu, indywiduum – w swej wyjątkowości i integralności – nigdy nie będzie przedmiotem naszej miłości. To sądzę, jest wadą kardynalną teorii Platona. Nie przewiduje ona miłości do całej osoby, lecz jedynie do jej abstrakcyjnej wersji, składającej się z zestawu najlepszych cech” ([11], s.33).

Wydaje się, że Vlastos zarzuca Platonowi, to iż miłość między osobami jest jednym ze stopni prowadzącym do najwyższej miłości – to mu się nie podoba. Dzisiejsza kultura zna takie dzieła jak: “Dzieje Tristana i Izoldy”, “Romeo i Julia”, “Cierpienia młodego Wertera”. Dzisiaj żyjemy w świecie, w którym mamy za sobą i jesteśmy pod wpływem epoki romantyzmu, gdzie Mickiewicz, Słowacki, Goethe, Byron opisywali swoje wielkie miłości i swoich bohaterów. Za życia Platona tamtejsi ludzie nie znali takiego oblicza miłości osobowej, jakie mamy dzisiaj. Dla nich liczyły się olimpiady, konkursy poetyckie, handel i polityka, to ich pociągało, a Platon widząc to, podporządkował i wciągnął te zajęcia w sferę wpływów wymyślonej przez siebie idei dobra – piękna – prawdy, która miała je uczynić wzniosłymi.

Jednak nie tylko Platon dochodzi do tego, że ludzi kochamy tylko ze względu na cechy, które mają udział w pięknie, także Pascal dochodzi do podobnych przemyśleń: “A ten, kto kocha kogoś dla jego piękności, czy go kocha? Nie, gdyż ospa, która zabija piękność nie zabijając człowieka sprawi, iż przestanie go kochać. A jeśli mnie ktoś kocha dla mego rozumu, dla mej pamięci, czy kocha mnie? Nie, ponieważ mogę stracić te przymioty nie tracąc samego siebie. Gdzie jest wtedy owo ja, jeśli nie jest ani w ciele, ani w duszy? I jak kochać ciało lub duszę jeśli nie dla tych przymiotów, które nie stanowią tego, co tworzy moje ja, skoro są zniszczalne? Czyż bowiem mógłby ktoś kochać istotę duszy jakiejś osoby w sposób oderwany, bez względu na jej przymioty? To nie jest możliwe i byłoby niesłuszne. Nie kochamy tedy nigdy osoby, ale jedynie przymioty.

Nie drwijcie tedy z tych, którzy każą się czcić za urzędy i godności, kochamy bowiem ludzi jedynie za pożyteczne przymioty” ([2], s.131).

Można powiedzieć, że Pascal także nie przeżył epoki romantyzmu, ale nie można powiedzieć tego o Saint’im Exupery’m, który pisze: “że kochać to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, ale patrzeć razem w tym samym kierunku” ([9], s.231). chciałoby się powiedzieć za Platonem: patrzeć nawzajem w stronę idei piękna – dobra – prawdy.


ŹRÓDŁO:
https://skobel.wordpress.com
Obrazek

Wróć do „Filozofia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość