Czym jest filozofia. Czym filozofia nie jest

Wszystko związane z filozofią.

Moderator: Redaktorzy

Awatar użytkownika
Chrupek
Sułtanka
Sułtanka
Posty: 280
Rejestracja: 12 sty 2016, 20:31
Lokalizacja: Gdynia, Prusy Królewskie
Podziękował: 24 razy
Podziękowano: 118 razy

Czym jest filozofia. Czym filozofia nie jest

Postautor: Chrupek » 20 kwie 2018, 19:35

CZYM JEST FILOZOFIA

Termin "filozofia" oznaczający dosłownie "umiłowanie mądrości" ukuli starożytni Grecy najpierw dla określenia ludzi nią parających się. Wyraz ten stanowi połączenie dwóch innych słów, mianowicie „miłość” i „mądrość”, a jego pełne znaczenie kryje się w treści tych dwóch słów. Czym więc była mądrość dla mędrców z Hellady?

Mądrość stanowiła przede wszystkim umiejętność wskazywania na przyczyny. Te przyczyny mogły dotyczyć rzeczy, zjawisk, wydarzeń. Mądrość zatem stanowiła próbę odpowiedzi na pytanie "dlaczego?".

Mądrość więc jest czymś więcej niż samą tylko wiedzą, odpowiadającą na pytania "co?" i "jak?". Są to, oczywiście, ważne pytania; dotyczą bowiem istoty rzeczy ("co?") oraz zależności, powiązań i relacji ("jak?"). Jednakże mądrość idzie dalej, stawiając pytanie o przyczynę ("dlaczego?") i w ten sposób usiłuje dać ostateczne i pełne wyjaśnienie badanego przedmiotu.

To wyjaśnienie polegało na ukazaniu podstawowych elementów rzeczy, dzięki którym owa rzecz była tą właśnie, a nie inną, rzeczą. Innym razem mogło chodzić o zasady lub przyczyny. Na oznaczenie tego wszystkiego użyto słowa arche, znaczącego w języku potocznym źródło, zasadę, coś ważnego
(stąd łacińskie principium). Badanie więc arche stało się przedmiotem zainteresowań miłośników mądrości. Umiejętność ich poszukiwania stanowiła mądrość. W ten sposób wykrystalizował się przedmiot filozofii. Arystoteles sytuował go w dziedzinie theoria, co tłumaczy się jako teoretyczna kontemplacja i odróżnia od techne - wiedzy i działalności praktycznej. Sam Arystoteles określił filozofię jako bezinteresowne (apragmatyczne właśnie) poszukiwanie prawdy. Zarazem dodał, że nic tak dobrze nie służy działalności praktycznej, jak solidnie zbudowana teoria. Średniowieczni komentatorzy Arystotelesa wyakcentowali temat kontemplacji, którą określili jako poznanie połączone z miłością i miłość połączoną z poznaniem. To średniowieczne rozumienie kontemplacji jest niezwykle zbieżne z antycznym rozumieniem filozofii. Współczesny polski tomista Stefan Swieżawski określił nauczanie filozofii jako dzielenie się z innymi owocami kontemplacji.

Z tak ujętego przedmiotu filozofii wypływała jej metoda. Polegała ona na konsekwentnym posługiwaniu się rozumem. Wskazana bowiem przyczyna musiała być uzasadniona i dająca się sprawdzić. Nie można więc było pójść na skróty, odwołując się do mitu lub poezji. Porzucenie tych „skrótów” sami starożytni uznali za początek refleksji filozoficznej, wiążąc go z postacią Talesa z Miletu, żyjącego na przełomie VII i VI w. przed Chrystusem, który jako pierwszy
postawił pytanie o arche. Zapytał mianowicie „z czego jest świat” i usiłował wskazać na jedno jego tworzywo, które miałoby zarazem rangę przyczyny. Tym tworzywem według Talesa miała być woda. Uczony podawał szereg argumentów na poparcie swej tezy. Argumentów tych nietrudno się domyśleć. Nie to jest jednak tu ważne; podobnie jak mniej ważna jest odpowiedź Talesa. Ważne jest postawienie pierwszego pytania filozoficznego, pytania o przyczynę i ważne jest określenie drogi poszukiwań odpowiedzi na to pytanie - tą drogą jest rozumowa argumentacja polegająca na wskazywaniu na skutki działania poszukiwanej przyczyny.

Mądrość, gdy jest czymś autentycznym staje się zarazem czymś ważnym dla człowieka. Wyznacza ona wtedy ludzkie życie i je kształtuje. A to, co ważne dla nas jest zarazem kochane. Ta miłość mądrości czyni człowieka filozofem. Zarazem żaden człowiek nie może uciec od pytań natury filozoficznej - kim jestem? skąd się wziąłem? co czyni mnie człowiekiem? czym różnię się od otaczającego mnie świata przyrodniczego? jaki jest cel mojej egzystencji?. Od odpowiedzi na te pytania zależy kształt naszego życia, nasze relacje z innymi ludźmi i z przyrodą. Każdy z nas jest więc po trosze filozofem: stolarz, gdy zastanawia się jak połączyć dwa kawałki drewna, dokonuje tego w ramach przedmiotu swojej profesji, gdy jednak zastanawia się, czym jest drewno w swej istocie, co stanowi o tym, że stół jest stołem i co stanowi istotę krzesła - opuszcza przedmiot swego zawodu i wchodzi na teren filozofii. Są to bowiem już pytania filozoficzne i błędem byłoby odpowiadanie na nie z pozycji sztuki stolarskiej. Ważne jest, abyśmy uświadamiali sobie te różnice - kiedy jesteśmy stolarzami, kierowcami, prawnikami, lekarzami, a kiedy stajemy się filozofami. Te tak proste odróżnienia są bardzo często dziś pomijane i np. pytamy lekarzy lub biologów, aby określili, z pozycji swojej wiedzy o człowieku, na czym polega istota człowieczeństwa. I otrzymujemy odpowiedzi sytuujące tę istotę w kształcie kręgosłupa, mózgu lub szczęki. Z pozycji zmiennych cech człowieka usiłujemy określić niezmienną istotę człowieka, to tak jakbyśmy z pozycji różnych cech samochodów usiłowali określić, czym jest samochód i powiedzieli, że jego istotą jest posiadanie czterech kół; a przecież są samochody trójkołowe, sześcio i więcej kołowe.

Jeszcze gorzej jest, gdy istotę człowieka definiują socjologowie lub politycy. Otrzymujemy wtedy odpowiedzi, że istotą człowieka jest być w relacjach społecznych lub być uczestnikiem procesów produkcyjnych. Człowiek nie spełniający tych cech przestaje być - według tych określeń - członkiem gatunku "homo sapiens" i można go wtedy eksterminować.

Sam człowiek, wobec tak pojętej aktywności intelektualnej i tak ważnych skutków tej refleksji, nie może pozostać obojętny. Wynikała ona bowiem z rozumności jego natury i stanowiła o specyficznym charakterze tej natury, radykalnie odróżniającym człowieka od otaczającego go świata. Człowiek więc, gdy uświadomił sobie swą rozumność, czyli swe własne człowieczeństwo, nie mógł wobec tego faktu pozostać obojętny i albo uznawał i cenił w sobie swój rozum, albo zniżał się do poziomu zwierząt, zyskując sobie pogardę bliźnich.

W ten sposób rysuje się nam cel uprawiania filozofii: samorealizacja człowieka jako istoty rozumnej.

A cel jest to ważny, bo nieobojętne jest - przynajmniej dla kogoś myślącego - po co żyje, co w tym życiu chce osiągnąć, jak ma kształtować swoje relacje z innymi, co jest ważne, a co mniej ważne z tego, co życie ze sobą niesie. Człowiek więc powinien pragnąć tej mądrości, która czyni jego życie rozumnym, ważnym, spełnionym. To pragnienie jest już postacią miłości. Miłość nie stanowi dziedziny wiedzy, ani dziedziny mądrości; należy bowiem do innego porządku - porządku celów, dążeń, powiązań człowieka z otaczającymi go osobami i także rzeczami. To miłość kształtuje zawsze życie człowieka, gdyż jest podstawowym motywem jego działań. Działamy bowiem zawsze dla jakiegoś celu. Zarazem w pojęciu celowości najlepiej widać funkcjonującą w człowieku jedność poznania i miłości: cel bowiem musi zostać poznany - w przeciwnym bowiem wypadku nie może stać się owym celem; samo jednak poznanie nie wystarcza, aby coś poznanego stało się celem - to coś musi zostać wybrane, wprost umiłowane - i wtedy staje się motywem działań, uzasadnieniem aktywności, celem życia.

Gdy weźmie się to pod uwagę to staje się jasne dlaczego starożytnym "nauczycielom mądrości", którzy nie wiązali swej mądrości ze swoim życiem, traktując mądrość li tylko jako zawód i źródło dochodów, odmówiono miana filozofów, nazywając ich sofistami i dość zgodnie zdyskwalifikowano ich działalność, gdyż - jak sądzono - mądrość nie może nie być kochana. Warto zauważyć na marginesie, że nie odmówiono sofistom mądrości; jednakże owa niekochana mądrość jest po dziś dzień synonimem kłamstwa. Na tej samej zasadzie, pierwsi chrześcijanie nazywali siebie prawdziwymi filozofami, gdyż potrafili wskazać na mądrość, którą umiłowali ponad życie i która to ich życie radykalnie odmieniała.

Mądrość bowiem jako coś najcenniejszego, domaga się niejako uznania tej swej wartości, co stanowi już miłość. Gdy tego umiłowania mądrości brak - to zachodzi podejrzenie, że taki głosiciel mądrości tak naprawdę nie ceni jej tak, jak by o tym świadczyły jego słowa. Staje się więc niewiarygodny. Tu tkwi źródło klęski sofistów i "sukcesu" chrześcijaństwa w pierwszych wiekach naszej ery.

Dzisiejsza sofistyka ma postać metafilozofii, czyli nauki o filozofii w postaci katalogu szkół i kierunków filozoficznych, metodologii filozofii lub - w najlepszym
wypadku - historii filozofii. I jakby zapomina się w tym wszystkim, że filozofię stanowi poszukiwanie mądrości na własną odpowiedzialność i na własne ryzyko. Tymczasem wymienione dziedziny wiedzy stanowić mogą pożyteczne, niekiedy niezbędne, nauki pomocnicze filozofii. Nie są jednak one w stanie zastąpić samej filozofii, która jest zawsze umiłowaniem i poszukiwaniem mądrości.

CZYM FILOZOFIA NIE JEST

Filozofia w klasycznym swym sensie jest nauką z jasno wyodrębnionym przedmiotem i metodą. Tym przedmiotem są przyczyny (zasady), a metodą -
argumentacja rozumowa. Przy tak określonym przedmiocie filozofii, wszystko inne nią nie jest. Chodzi teraz jednak przede wszystkim o wskazanie na to,
co na pewno filozofią nie jest, a co nagminnie - wręcz obsesyjnie - nazywane jest filozofią przede wszystkim w rozmaitych środkach przekazu. Chodzi więc o światopogląd właśnie dość powszechnie, a zupełnie niesłusznie, utożsamiany z filozofią. Chcąc więc krótko odpowiedzieć na pytanie czym nie jest filozofia można powiedzieć, że przede wszystkim nie jest światopoglądem. Jednym ze źródeł światopoglądowego traktowania filozofii jest jej rozumienie jako wiedzy ogólnej. Taką koncepcję filozofii głoszą liczne podręczniki i publikacje filozoficzne. To uogólnienie mogło dotyczyć nauk przyrodniczych, społecznych, a nawet wszystkich dziedzin kultury. Filozofia w tej koncepcji przestawała być nauką, a stawała się syntezą nauk, języka, kultury. Przezwyciężeniem tej koncepcji był albo powrót do klasycznego rozumienia filozofii, jako nauki o zasadach, albo uczynienie z filozofii jednej z nauk szczegółowych. Przy tym drugim rozwiązaniu filozofia stawała się analizą pojęć lub języka.

Jeszcze wcześniejszym problemem było odróżnienie filozofii od teologii. Zdarzało się i zdarza jeszcze dzisiaj, że gdy odróżnimy filozofię od teologii, to sama filozofia zdaje się być czymś zbędnym, wręcz szkodliwym z teologicznego punktu widzenia. Nie oznacza to, że należy mieszać filozofię z teologią; należy jednak tak wyodrębnić ich przedmioty, aby obydwie te nauki były "na swoim miejscu". Należy więc pokrótce omówić koncepcję filozofii jako wiedzy ogólnej,
utożsamienie filozofii ze światopoglądem, koncepcję filozofii jako nauki szczegółowej oraz jako stylu życia; należy też starannie odróżnić filozofię od nauk szczegółowych, od teologii i religii.

1. Filozofia jako wiedza ogólna lub analiza pojęć

Koncepcję filozofii jako wiedzy ogólnej zaproponował twórca pozytywizmu, August Comte. Uznawał on jedynie nauki czerpiące swe wnioski z doświadczenia. Zarazem klasycznie rozumianej filozofii odmówił miana nauki opartej na doświadczeniu i wykluczył tak rozumianą filozofię z zespołu nauk. Dopuścił jedynie, aby filozofia była dziedziną, opracowującą wyniki nauk. W ten sposób filozofia stała się dość nieokreśloną dziedziną wiedzy ogólnej, uzależnionej od nauk szczegółowych, narażoną na nieustanną zmienność, dokonującą się wraz z rozwojem tych nauk.

Szybko też zauważono, że odpowiedzialne uprawianie tak rozumianej filozofii jest po prostu niemożliwe. Już to z powodu ciągłego rozwoju nauk szczegółowych, już to z powodu ich coraz większego bogactwa. Okazało się bowiem, że pojedynczy uczony nie jest w stanie "być na bieżąco" w jednej tylko nauce, takiej np. jak biologia, fizyka, czy chemia, a co dopiero opanować je wszystkie. Zaczęto wiec głosić, że filozofia maksymalistyczna w wersji klasycznej skończyła się wraz z Leibnizem, który żył na przełomie XVII i XVIII w. i był ostatnim człowiekiem, który opanował wszystkie nauki swoich czasów. Po Leibnizu możliwa jest już tylko minimalistycznie pojęta filozofia analityczna, badająca wyłącznie pojęcia za pomocą metod logicznych.

Pozytywistyczna koncepcja filozofii wykluczała ją z zespołu nauk i sytuowała w całkowitej dowolności jej propozycje. Dało to asumpt - w następnym pokoleniu filozofów, będących zarazem działaczami politycznymi - do uznania filozofii za światopogląd uwarunkowany pozycją społeczną i warunkami życia. To utożsamienie filozofii ze światopoglądem stanowi do dziś najpopularniejsze i dość powszechne rozumienie filozofii.

2. Filozofia jako światopogląd

Czym więc zatem jest światopogląd. Pierwszą wskazówką może być już sama etymologia tego terminu: światopogląd, czyli pogląd na świat, po prostu obraz
otaczającego nas świata, który każdy z nas posiada. Ten obraz jest adekwatny do świata, w którym żyjemy - a świat ten, mimo że jest jeden, jest dla każdego z nas inny. W moim światopoglądzie nie ma np. problemu poruszania się po autostradach amerykańskich czy syberyjskich bezdrożach - nigdy tam nie byłem (i nie wybieram się). Wiem natomiast jak jeździć po Warszawie i po drogach w Europie. Gdybym jednak musiał zamieszkać np. na Kamczatce to mój światopogląd musiałby poszerzyć się o niezbędną wiedzę i umiejętności przetrwania w tamtych, tak niesprzyjających dla Europejczyka, warunkach klimatycznych. W przeciwnym wypadku zginąłbym bardzo szybko. Wynika więc z tego, że każdy z nas ma "własny" świat i wobec tego jego obraz w światopoglądzie jest też indywidualny. Ale światopogląd, oprócz jakiejś wiedzy o świecie, zawiera też oceny i normy postępowania. Wyznacza wobec tego także nasz stosunek do otaczającej nas rzeczywistości, a także reguły naszego postępowania w określonych sytuacjach. W światopoglądzie więc oprócz
rozstrzygnięć bardzo istotnych, np. dotyczących istnienia Boga, koncepcji człowieka, celu jego egzystencji, znajdują się także nasze upodobania estetyczne, dietetyczne, uzasadnienia własnych zwyczajów i działań. Ostatecznym warunkiem umieszczenia jakiejś tezy w światopoglądzie jest decyzja: to ja decyduję, że lubię kolor niebieski i czekoladę.

Z tego już jasno widać, dlaczego nie można utożsamić światopoglądu z filozofią i w ogóle z żadną nauką. Naukę bowiem charakteryzuje określony przedmiot; w światopoglądzie tych przedmiotów jest wiele i nie ma wspólnej płaszczyzny uzgodnienia tez, wartości, zwyczajów. W nauce zawsze rozstrzyga argument; w światopoglądzie przeważa decyzja. Nie ma więc światopoglądu naukowego; możemy tylko postulować, by był on racjonalny.

Odmiany światopoglądu

W światopoglądzie zazwyczaj jakiś zespół tez dominuje, wyznaczając pozostałe elementy tego światopoglądu. Stanowi to podstawę wyróżnienia odmian światopoglądu.

I tak światopogląd wyznaczony przez nauki przyrodnicze nazywany jest przyrodniczym; twórcy tego światopoglądu nazwali go "naukowym" widząc w naukach przyrodniczych samą kwintesencję "naukowości". Światopogląd ten postrzega świat jedynie w jego warstwie fizycznej i biologicznej, wykluczając z niego Boga, wszelką duchowość. Nierzadko też akcent kładziony na przesadnej dbałości o zdrowie i ochronie przyrody dopełnia obrazu tego światopoglądu.

Często też spotyka się światopogląd estetyczny, w którym wszystkie szczegółowe zdania, zarówno opisowe jak i wartościujące, uporządkowane są według upodobań estetycznych. Światopogląd ten, polegający na estetycznym postrzegania świata, ludzi i zjawisk, dostarcza wiele dyskomfortu jego posiadaczowi, gdyż często otacza nas raczej brzydota niż piękno.

Światopogląd estetyczny można potraktować też jako odmianę szerszego zjawiska, jakim jest światopogląd aksjologiczny, czyli wyznaczony przez wartości (piękno wtedy traktujemy jako wartość). Te wartości mogą być bardzo różne. Często są to wartości ekonomiczne, co staje się podstawą konsumpcyjnego stylu życia. Do kształtowania takiego poglądu na świat skłania wszechobecna reklama, sugerująca niezbędność posiadania niezliczonej ilości rzeczy oraz ich
zmieniania.

Światopogląd prawniczy kształtowany jest najczęściej przez aktualnie obowiązujące przepisy i skłania do często bezmyślnego i szkodliwego ich stosowania. Jeszcze gorzej, gdy myślenie prawnicze wykorzystywane jest z założenia przeciwko ludziom. Często jest to jednak światopogląd osób szlachetnych i prawych, szczególnie wtedy, gdy jego podstawę stanowi prawo naturalne. Zawsze jednak góruje w nim sprawiedliwość nad miłosierdziem, co niekiedy może przerodzić się w mściwość.

Światopogląd religijny polega na postrzeganiu otaczającego nas świata przez pryzmat naszych relacji z Bogiem. Odróżnia się go od światopoglądu teologicznego, który kształtowany jest przez jakąś szczegółową tezę o Bogu, która wyznacza dalej elementy tego światopoglądu.

Ważne więc w tym momencie staje się odróżnienie teologii od religii i ich obydwu od filozofii.

Filozofia a teologia i religia

Religią jest zawsze jakieś odniesienie człowieka do sfery sacrum. Religia więc nie jest nauką, ani żadną wiedzą, lecz stanowi zespół relacji człowieka i sacrum. W wersji chrześcijańskiej jest to wprost relacja miłości wiążąca człowieka z Bogiem. Teologia opisuje te relacje, samego Boga oraz człowieka, z pozycji tego, co sam Bóg na ten temat objawił. Rozstrzygającym więc argumentem w teologii jest Boże Objawienie. Przedmiotem badań filozoficznych może być także Bóg i człowiek, lecz argumentacja jest tu wyłącznie rozumowa i naturalna.

Św. Tomasz z Akwinu, klasyk odróżniania filozofii od teologii powie, że przedmiot materialny tych nauk, czyli to, czym one się zajmują, może się pokrywać. Różnią się one bowiem przedmiotem formalnym, czyli tym jak postrzegają swój przedmiot: filozofia w naturalnym świetle rozumu; teologia - w świetle Objawienia. Żyjący też w XIII wieku, św. Bonawentura powie, że teologia jest czytaniem księgi Pisma św., a filozofia - księgi natury. Warto w tym miejscu dodać i podkreślić, że obydwu tych "czytań" dokonuje człowiek za pomocą rozumu. Teologia więc nie może popaść w irracjonalizm; nie może więc nie korzystać z pomocy filozofii.


ŹRÓDŁO:
"Elementarz filozofii" Artur Andrzejuk

Wróć do „Filozofia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość