Kolejny poryty sen. Tylko dla hardcore'ów!

Moderator: Redaktorzy

Awatar użytkownika
Książę Ciemności
Żyjący Forum
Żyjący Forum
Posty: 185
Rejestracja: 24 sty 2016, 16:23
Podziękował: 30 razy
Podziękowano: 49 razy

Kolejny poryty sen. Tylko dla hardcore'ów!

Postautor: Książę Ciemności » 03 maja 2016, 13:32

Poszczególne sceny mogły się różnić chronologicznie, ale było mniej więcej tak:
Koło dworca autobusowego były światła, choć ich tam nie ma i chłopcy z klasy namawiali mnie, żebym przeszedł i zmienił je komuś przed nosem na czerwone, że bd hardcorem.
Noo i poszedłem kawałek do tych świateł, a tam jakiś dwóch facetów i policjant albo strażnik miejski. I za każde przejście dostawało się mały czerwony bilet i oni go sprawdzali i podpisywali. Taki plastikowy. Coś jak żeton. Kontroler nazywał się chyba coś na W. Noo ale że był tam policjant to nie chciałem mieć mandatu i poszedłem do innych świateł kawałek dalej. Wtedy zmienił mi się sen.
Łaziliśmy z klasą i grubą nauczycielką po jakiś zachwaszczonych ruinach, to był chyba MCK i tam był wrak autobusu. Byli z nami jeszcze jacyś ludzie, jakieś dziewczyny. I chcieliśmy się straszyć w tym autobusie. Wyskoczyć zza siedzeń itp. Nagle coś ruszyłem i autobus ruszył.
Ruszyłem lewarek i się zatrzymał. I taki mój kolega z podstawówki się pojawił ruszył tym lewarkiem i jechał, kierował tak pomału i wołam do niego: RUSZ LEWAREK!!!! A on włączył wsteczny tym lewarkiem. Chwilę jechał i ogarnął jak się zatrzymuj lewarkiem. I chwilę był spokój i ja kierowałem. Gruba nauczycielka mnie strofowała, żebym w nic nie walnął.
Jechałem tak tuż przy ogrodzeniu itp. Zatrzymałem, bo było chyba jezioro czy jakaś woda. I auto samo ruszyło i ledwo je zatrzymałem. Ewakuowaliśmy się.
A potem śniło mi się, że szła jakaś kobieta z ciężkimi zakupami i się przewracała, chyba była chora, to zaniosłem jej te zakupy do domu. Okazało się, że to Chinka (miała kaptur i taką biedną kurtkę). I poszła spać, a w jej mieszkaniu byli chyba jej synkowie, dwóch małych Chińczyków. Jeden był taki serio mały i bawił się autkami i coś wrzeszczał, ale się uspokoił, a drugi był trochę doroślejszy, ale wciąż mały. I coś tam gadałem z tym doroślejszym i powiedziałem mu, że to fajnie być Chińczykiem, bo Chińczycy są mądrzejsi od białych i szanuję Chińczyków, a on się o to obraził i chciał mi przywalić z karate.
Parę razy mnie powali, a ja bierny opór, bo głupio mi było takiego małego człowieka lać. Ale w końcu się wkurzyłem i przywaliłem mu z krav magi, walczyłem w parterze, wszedłem w dosiad i mu sprałem chińską buźkę. Dodam, że Chińczyki też miały czarne oczy jak w poprzednim opisywanym przeze mnie śnie.
Aha, a chyba przed chińczykami miałem sen, że po szkole szedłem w piękny słoneczny dzień do jakiegoś starego budynku i tam byli jacyś młodzi ludzie, chyba ubrani na czarno i jakiś siwy dziadek. I tam mieli się douczać po szkole, bo dziadek był omnibusem, ale zajęcia zaczynał po 13, więc bym zdążył tylko na jedną godzinę. I pytałem się o coś koleżanki, ale mi nie odpowiadała. Nawet gdy żartobliwie przyparłem ją do ściany i kazałem mówić.
I na koniec śniło mi się, że znów byłem dzieckiem i bawiłem się na polu z starymi kolegami, że wszystko wyglądało jak wtedy, kiedy byłem dzieckiem, tj. nie było nowego parkingu, drzewa nie były ścięte itp. Rzucaliśmy jakąś piłeczką niby ping pongową, ale białą albo przeźroczystą i się rozpadła, bo była z plastiku na dwie części i w środku była kolejna mniejsza.
I tak się tym rzucaliśmy i fajnie latała, ale się rozwaliła. I była tam taka moja bliska koleżanka, ale nie bawiliśmy się na polu jako dzieci w realnym życiu. Gadaliśmy coś o pająkach na budowie i powiedziała, że jak sobie wleję etanol do krwi to szybko przyjdą po mnie Na'vi (ci z avatara). I poszła do sklepu po coś, a ja mówię, że idę z nią, a ona z taką miną: "Ty lizusie!" mówi: I tak nie dostaniesz łyka! I kupiła sześć piw żywiec w takim kartonie z rączką, jakieś słodycze i plastikowy czarny karabin maszynowy, to był chyba M16 albo jakaś jego późniejsza wersja.
I mówi: Noo weź to! Podała mi tego M16, i niosłem jej resztę, bo nie miała kieszeni. A płaciła chyba 14,29. Niosła te piwa i słodycze, a ja się bawiłem karabinem, odmówiła mojej pomocy w niesieniu zakupów. Powiedziała: Patrz! Karabin robił takie dźwięki: bada bada bada bada! I to był koniec snu.
Awatar użytkownika
psyxishna
Przeciętniak
Przeciętniak
Posty: 36
Rejestracja: 11 maja 2016, 19:45
Lokalizacja: Wasilków
Podziękował: 9 razy
Podziękowano: 21 razy

Postautor: psyxishna » 11 maja 2016, 21:22

Tęsknisz na pewno za starymi czasami, możliwe też że w głębi nie przepadasz za chińczykami, i brakuje Ci mocnych wrażeń, tyle jeśli chodzi o symbolikę, chyba że coś z tych rzeczy się spełniło albo było dokładnym wspomnieniem to wtedy lepiej pogadaj z kimś kto się na serio zajmuje magią, ale nigdy nie gadaj o tym z żadnym psycholgiem itp
Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich :fingerscrossed:

Wróć do „Nasze Sny”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość